Myślałam że po prostu wejde i wygarne im wszystko.Nie było tak.Gdy zbliżałam się do tego zielonego,wielkiego domu z którym kojażą się mi wszystkie te wspomniennia z dzieciństwa.To jak powiedzieli mi "Jedziemy na plac zabaw".Spakowali mi ciuchy i zabawki a jak się zapytałam czemu pakują odpowiedzieli że jak się wywale lub wybrudzę będe miała ciuchy na zmianę a zabawki po to żeby w drodze mi się nie nudziło.Gdy dojechaliśmy do "placu zabaw" podeszliśmy do jakiegoś budynku.Byłam wtedy niska i za bardzi nie umiałam czytać więc nie wiedziałam gdzie jestem.Powiedzieli mi żebym weszła a oni wejdą za mną.Tak nie było..Gdy weszłam do budynku oni znikneli.Ja szybko chciałam wyjść z budynku , lecz miła Pani Ania mnie zatrzymała i zapytała co się stało.Ja powiedziałam a ona sie domyśliła.Wzieła mnie do pokoju i wytłumaczyła.Ja nie pojełam tego że mnie rodzice zostawili władnie teraz na pastwe losu.Gdy były pierwsze święta w domu dziecka...uciekłam pierwszy raz..pobiegłam do kościoła a potem wsiadłam do pociągu i pojechałam do...Warszawy.Tam byłam z3 dni.Podeszłam do jakiejś pani i poprosiłam o pomoc.Ona odwiozła mnie do domu dziecka.Dziękuje Serdecznie tej Pani że nie przyjeła mnie bo teraz nie poznała bym Leo..no nie ważne.Gdy miałam 9,5 roku uciekłam.Tym razem spakowałam się.Zostawiłam liścik moim opiekunkom "Ja już tu nie wruce".Poszłam na dworzec ,chciałam pojechać do "kochanej rodzinki" i im wygarnąć wszystko co leżało mi ma sercu.W tym przeszkodził mi Karol,mój tato.Zaopiekował się mną.Teraz gdy musiałam wracać do tego domu miałam najgorsze myśli...Tak właśnie te......chciałam sie zabić.Nie zrobiłam tego bo Leo i tato.Nie pozwole żeby zmarnować swoje życie!Tato się ubudził,jestem z Leo.To dla mnie najważniejsze.Całą przeszłość chce zostawić! Nie wracać do tego!Gdy wruce do Angli ide na policje.Pewnie potem rozprawa sądowa czy coś,ale potem zapominam o wszystkim.Zmieniam numer telefonu...wszystko.Chce zacząć żyć szczęśliwie....
Krótki wpis a jednak zależało mi nim.
OdpowiedzUsuń