sobota, 30 kwietnia 2016

"Always Be Yourself" #8 ~Ufaj Ludziom~

-No bo...Ja.......Ty........Nie ważne.-powiedział Leo jąkając się

-No mów.-nagle spoważniałam,co nie zdarza mi się prawie nigdy.

-No więc droga Alex......

Przerwał mu Charlie mówić"Co wy jeszcze w piżamie,wstawać idziemy coś do jedzenia zrobić,przekąski itp.Gabi moja zaraz przyjedzie".
No i super.Nie dowiem się co Leo chciał powiedzieć.Dzięki Charlie.

-No to pójdę do  łazienki.Ubiorę się jakoś ,żeby Tobie nie przynieść wstydu przed tą Gabi.

-Ty?Ty zawszy wyglądasz pięknie.-dodał Leo.

-Racja.-potwierdził Charls.

Wzięłam z szafy strój i udałam się w stronę łazienki.
Ubrałam się bardziej ,żeby było wygodnie.Nie stroiłam się jakoś bo wiem kto jest tą Gabi i się z nią przyjaźnie a jak jesteśmy w swoim towarzystwie to ubieramy się na sportowo a nie glamur.

Wyszłam z toalety jakoś po 10 minutach.Mój rekord a chłopaki narzekali że długo.Wyszliśmy na dwór.Jest 13 a ja nic nie jadłam od wczoraj.Miałam ochotę na tosty.Ambitnie się zapowiada.Powiedziałam a raczej rozkazałam że idziemy na śniadanie.Leo szybko mnie poparł bo też był głodny-chyba-.Leo zaproponował -tak wiem,cały czas powtarzam to imię ale jest piękne-żebyśmy poszli na śniadanie do hotelu bo nie chce mu się łazić po mieście.Zgodziłam się.Weszliśmy do hotelowej restauracji.Zamówiłam tosty tak samo jak chłopaki.Gdy zjedliśmy udaliśmy się w stronę parku.Za parkiem było centrum handlowe.Tam mieliśmy zrobić zakupy.

-Alex wiesz co można kupić dziewczynie jak Gabi,lubi muzykę,gitarę i lubi masowo kupować

-Tak wiem , torebki-powiedziałam a po chwili się zorientowałam że przecież Charlie nie wie że znam Gabi.Wtopa.

-Skąd to wiedziałaś?-zapytał Charls.

-Bo każda dziewczyna lubi torebki.

-A no tak , to co jej kupić może tą torebkę różowo-czarną z firmy"XOXO".

-Na pewno nie.-powiedziałam stanowczo bo wiem że ją ma.

-Czemu?Kiedyś gdy się spotkaliśmy cały czas o niej gadała.

-A nie wiesz , że jeśli kobiecie się coś podoba i cały czas o tym gada to znaczy że na pewno sobie tą rzecz kupiła już dawno.Myśl logicznie.

-A no racja.To już nie wiem.

-Kup jej kwiaty.Ona kocha kwiaty.

-Racja.Świetny pomysł.

-Ja zawsze mam dobre pomysły


"Always Be Yourself" #7 ~Niespodzianka~

********Alex*********
Leo zasnął po czwartym filmie.Mi się nie chciało spać chociaż była czwarta rano.Kurde co ta "czwórka" mnie dziś prześladuje?
Przez jakiś czas patrzyłam się na Leo jak spał.Gapiłam się na jego twarz przez jakąś godzinę.Potem się ogarnęłam ,że patrzę się na zupełnie obcego mi chłopaka leżącego w moim łóżku.Ale jest taki słodki...Alex ogarnij się,kobieto stop!No więc patrząc się na słodką twarz Leondre zasnęłam wtulona w jego ramiona.
Leo obudził mnie o 10.

-Dzień  dobry śpiąca księżniczko-powiedział Leo przytulając mnie.

-Ahh to królewicz wstał?-powiedziałam ziewając 

-Niestety-Leo zrobił właśnie mega smutną minkę ,pod którą krył się uśmiech.

-Idę spać-powiedziałam stanowczo.

-Nie ma mowy Alex!.Dziś przyjeżdża do Charliego jego dziewczyna.Ona mieszka w Polsce a on w Anglii i rzadko się spotykają a mega kochają i Charlie kazał mi przyjść do nich.A sam przy zakochanych gołąbeczkach ja sam.No wiesz.Może zaszczycisz mnie swoją osobą?(a raczej piękną,niesamowitą,najlepszą osobą jaką jesteś-nie powiedziałem tego ale tak myślę.myślałem i będę myślał).

-Dziwny przypadek losy ale dziś do mnie przyjaciółka z przyjacielem przyjeżdża więc raczej nie przyjdę do was.Przepraszam....-powiedziałam z smutkiem.
 
-A  możeeeee....Alex czy twoja przyjaciółka lub przyjaciel-nie wnikajmy- ma chłopaka?

-Powiem to Filipowi , że myślałeś że.......i Gabi ma chłopaka jakiegoś Karola czy coś.Nie znam go  bo nie mieszka w Polsce.....Ej Leo!

-No właśnie też o tym pomyślałem.......

Wybuchliśmy śmiechem..

-Ej Leon...

-Jaki Lon?-nie umiał powtórzyć swojego imienia po polsku :).

-Leon to po polsku twoje imię.

-Aaaaaa okey.   

-No wracając do mojego zdania to zadzwoń do Charliego i zapytaj się go jak nazywa się jego wybranka życiowa?!.

-Dobry pomysł.

-Ja zawsze mam dobre pomysł 

-To mój tekst,wymyśl sobie inny.-powiedział tym swoim boskim głosem.

-No okey ale zadzwoń.

-Dzwonieee :D -tak , taką miał minę.
     
 *******Rozmowa Leo z Charlim 
(Karolem,albo po prostu Charlsem)*********

-Siema ziom!-powiedział Leo.

-No hej , zamierzasz wrócić do domu czy już mieszkasz u Alex?-zaśmiał się.

-Wrócę dziś i Jak ma....

 -Tylko się nie spóźnij-przerwał Charlie.  

-Nie spóźnię  i jak ma imię twoja dziewczyna?-powiedział szybko by kolega mu znowu nie przerwał.

-Gabriela.

-Na serio!?

-Tak , Gabriela to polskie imię  .

-Zauważyłem-zaśmiał się

-Przyjdę z Alex

-Okey

-To lecę już pa.

-Pa
***Koniec rozmowy*
-Alex!Gabriela-ledwo to powiedział ,za to podziwiam go-to jego dziewczyna.

-To się nam zrobiło.A wiesz kiedy oni przyjadą do Charliego?

-No dziś wieczorem lub jutro rano.

-Ale to dziwne i takie fajne , że twój najlepszy przyjaciel jest z moją najlepszą przyjaciółką.

-Będzie można brać podwójny ślub-Leo powiedział to z dumą na twarzy.

-Coś sugerujesz?Mam się bać?-właśnie sobie wyobraziłam ślub z Leo...szkoda że to nie możliwe.On może mieć każdą i ładniejszą,chudszą i mogę wymieć tysiące innych moich wad...

-Nie nic ale wiesz.

-Nie nie wiem.

-To może lepiej.

-Mów...

******************************************************
Przepraszam ,że taki krótki ale mam za mało czasu by dokończyć.Mam nadzieję że podczas tej majówki wstawię dużo wpisów.Kocham :*
 
 
 

wtorek, 26 kwietnia 2016

"Always be Yourself" #6 ~Zasady są po to by je łamać~

Ona jest idealna.No dobra koniec tych wyznań.
Po wyjściu z domu udaliśmy się w stronę hali koncertowej.Po drodze spotkaliśmy Charliego.Śmiejąc się mówił że Leo pomylił hotele.Śmiejąc się Alex potwierdziła wypowiedź kolegi.W drodze rozmawialiśmy i śmieliśmy się.Fajnie mi się rozmawia z Alex no i Charlsem..
~*~Alex~*~
Charls czasem miewa głupawki niczym Gabi.Pasują do siebie.

Gabi jest zabawna,miła i śliczna.Zawsze też mamy takie odwale.Nie wiem ale chyba zawsze gdy z kimś przebywam ta osoba zaczyna miewać głupawki.W takim okresie każde słowo cię rozbawi.Dosłownie każde.W sumie droga do hali zajęła nam godzinę a powinna 30 minut.Szliśmy pewnie tak wolno że było 1km/h.

Wchodząc do budynku przyszedł nasz menażer.Śmiał się z nas że tak wolno szliśmy.Dał nam karty z godzinami prób.Okazało się że bardziej będą pracowali nad elektronikom i oświetleniem a nie nad śpiewem itp.Nasze próby były raz w tygodniu.Poprawka 3 próby.Czyli  w sumie mam dużo, dużo,dużo wolnego czasu.Nie mogę się doczekać aż Gabi z filipem przyjadą.Mam nadzieję że poimprezujemy trochę.Trzeba docenić ten ostatni czas w Polsce.

Gabi no i Filip przyjadą już za 3 dni.Udało się im wcześniej wyrwać ze szkoły.Będzie mega.Będą spali w pokojach obok.Już są zarezerwowane.

No dobra wychodząc z sali Leo zaproponował żebyśmy poszli obejrzeć jakiś film.Odpowiedziałam że nie mogę.No więc tak..Ojciec zapowiedział że będzie wpadał do mnie bez zapowiedzi.Nie będzie mnie w pokoju albo będzie u mnie chłopak..a szczególnie jeśli zastanie nas w takiej sytuacji gdy Leo spał do mnie przytulony..wiemy jaka będzie gatka.Oczywiście to wszystko równa się powrót do domu.A  tego nie chcę.Wolę uważać.Chociaż mam nadzieję że rodzice choć trochę mi zaufają i nie będą wpadać.Tak na prawdę to już wczoraj złamałam zasadę.
"Zero chłopaków".Hehe...

" Zasady są po to by je łamać"Mądry cytat.

Leo odprowadził mnie do domu , a w tym czasie Charlie poszedł do hotelu do Pani Karen -jego mama-.Leo w drodze pytał dlaczego nie mogę z nimi spędzić trochę czasu.No wytłumaczyłam my jaki jest mój tato.Tak w sumie jakoś mu nie przeszkadza gdy Mia przytula się z swoim chłopakiem...Uważa mnie jeszcze za dziecko.
-No bo im jesteś-powiedział Leo próbując mnie pocieszyć.

-Bardzo śmieszne-powiedziałam sarkastycznie.

-No wiem,Mam pomysł.

-No jaki,oświeć mnie.

- Zadzwoń do ojca i zacznij rozmowę  a potem coś dodasz że idziesz do kolegów po fachu..znaczy koleżanek-powiedział ten swój wspaniały pomysł z dumą na twarzy.

-W  sumie dobry pomysł,czasami myślisz.-uśmiechnęłam się.

-Ja zawsze mam znakomite pomysły-dobra dzwoń , mam ochotę obejrzeć  tym razem prawdziwy horror.

-Nie lubię horrorów ale dobra.

-Jak to?!One są najlepsze.

-Ale żaden mnie nie przestraszył..

-Znam to,też nigdy się nie bałem ale pomyśl -siedzisz z laską na randce i jest straszny moment to ona przytula się do siebie.-

-Wiesz,nie będę siedziała z laską na randce.-wybuchłam śmiechem-Ale dobry pomysł na podryw..

-No widzisz , mówiłem że mam dobre pomysły.

-Haha,tym razem masz rację.

-Zadzwonisz czy mam wyrwać inną laskę na randkę?!..

-Zadzwonię ale nic o randce nie wiedziałam...-jak to ja , na pewno się zarumieniłam-

-To już wiesz.......Nie no żartowałem,to tylko koleżeńskie spotkanie.

-Od razu lepiej...-zaśmiałam się by nie było niezręczniej ciszy-Leo też się zaśmiał bo gdy ja się śmieję to on też-taki nałóg-

-Zadzwoń  bo robię się niecierpliwy.

-Okey,okey...

***rozmowa z ojcem Alex***

-hej Tato,co tam u was?

-Dzień Dobry księżniczko , u nas dobrze a u ciebie? Jak tam próby ?!

-A dobrze,dzisiaj mamy spotkanie z koleżankami,też śpiewają.

-Miłej zabawy.

-Pewnie będziemy tylko ćwiczyć śpiewanie itp.Nic ciekawego.Będzie tak codziennie.Musimy dużo ćwiczyć.

-Powodzenia :)

Ej Alex.I co powiedział.Nic nie zrozumiałem.Mój język polski nie równa się z twoim angielskim.

No powiedziałam że codziennie mamy próby z "dziewczynami". Powiedział że życzy mi powodzenia itp.Słyszałam głosy z tyłu że mama szykuje obiad dla dziadków na niedziele więc do poniedziałku na pewno nie wparują do mnie.

 -Czyli szykuje się 4 dniowy maraton horrorów?!-powiedział zadowolony Leondre.

-Jak widać.

-To idziemy do Ciebie czy do mnie-tylko uprzedzam u mnie jest mama,mama Charliego,Siostra aa no i Charlie.

-Wiesz , wolę na razie nie poznawać twojej rodziny..jeszcze oglądając ten horror będę się śmiała jak idiotka no i wyjdę na idiotkę.

-Jeśli tak no to idziemy do Ciebie.

Doszliśmy do domu.W trakcie wstąpiliśmy do sklepu.Kupiliśmy ciastka , chipsy,colę i inne soki.Mam nadzieję że nie zasnę.Chociaż nigdy nie wiadomo jaki film wybierze Leo.

Doszliśmy do domu.Położyłam na stoliku obok łóżka wszystkie zakupy.Leo zdjął buty , wziął laptop z mojego biurka i zaczął przeglądać filmy.Wybrał chyba z 10.Nie wiem jak to dziś obejrzymy ale jest jeden plus.Jutro nie ma prób to przynajmniej wyspać się będzie można.

Leo położył się i chciał żebym do niego dołączyła ale przecież muszę przebrać się,ogarnąć włosy.Bo jak zasnę będę wyglądała jak gówno.

*Leo*

Czekałem na Alex aż się ogarnie.Nie pomyślałem żeby zabrać jakieś ciuchy czy coś.Zadzwoniłem do mamy żeby mi przywiozła.Zrobiła to w czasie 20 minut.Wychodząca z łazienki Alex w piżamie "Big Hug" przywitała się z moją mamie.Najśmieszniejszym momentem ich spotkania było to że Alex wychodząc z łazienki śpiewała Justina Bibera "Sorry,Sorryy". Na to moja mama -"Nie masz za co przepraszać,Jestem Victoria mama Leo.". Alex z zdziwieniem odpowiedziała "Ja ja ja ja jestem Alex,a tu odbywa sie przyjacielskie spotkanie". Na to wybuchłem śmiechem razem z Alex.Moja mama nie wiedziała o co chodzi ale dała mi ciuchy i pojechała do hotelu.Zaczęliśmy oglądać pierwszy film.Alex i Ja ciągle się śmieliśmy.Film był nawet przerażający ale Alex nic nie przestraszyło.Myślałem że uda mi się mój podryw na horror ale Alex jest inna.
Oglądaliśmy już 4 horror jak zasnąłem.Alex chyba też zaraz zasnęła.

  

niedziela, 24 kwietnia 2016

"Always Be Yourself" #5 ~Otwórz się na świat~

Czekałam na przyjście Leo.Zdziwiłam się że po jednym dniu tak możemy się polubić.Nigdy nie brakuje nam tematów do rozmowy.W ostatniej chwili postanowiłam ogarnąć w pokoju.Miałam dosyć nie ogarnięte ciuchy na podłodze.Gdy szybko ciuchy wpakowałam do walizki.-jeszcze nie zdążyłam rozpakować się do szafy.-zadzwonił do mnie telefon.Był to tato.

-Hej córeczko,jak tam w wielkim świecie gwiazdy?-powiedział z uśmiechem na twarzy.-)nie widziałam go ale wiedziałam że się uśmiecha).

-Hahaha,śmieszne.A tak w ogóle to jest zarąbiście.Ledwo odnalazłam drogę ale super Alex zdążyła na czas dojść na próby.Poznałam bardzo dużo mega zdolnych ludzi.

-Tylko pamiętaj!-zero chłopaków w hotelu u Ciebie.

-No raczej, ja nie potrzebuje chłopaka po ostatnim...yy nieważne , nie powiedziałam ostatniego zdania

-Alex!!Czy ja o kimś nie wiem?

-Oj Tato Ty wszystko wiesz..

(usłyszałam pukanie do drzwi)

-Tato , muszę kończyć , omówiłam się z Gabi na rozmowę na video-chacie .

-No dobra.Miłych snów księżniczko.

-Dziękuje i nawzajem.Pozdrów mamę i księżniczkę Mię.

-Dobrze

~podeszłam do drzwi, bo Leo na pewno nie lubi czekać 10 minut przed drzwiami w hotelu.~

-O hej Leo,miło było stać pod drzwiami?-powiedziałam śmiejąc się.

-Bardzo,lubię drzwi,patrzenie się na nie jest takie magiczne.-odpowiedział z ironią.

-To może Szanowny pan wejdzie do pięknego apartamentu Alex?

-Z chęcią.

-Oj to chodź.

Leo wszedł do mojego pokoju.Położył się na łóżko,stwierdził ,że przecież mieliśmy nic robić razem.Siadłam na łóżko i powiedziałam a raczej zadałam pytanie.:

-A może jednak coś zrobimy?-Pomyślałam że nudno jest robić nic z osobą , którą się prawie nie zna.Chociaż nie wiem dlaczego jak jestem przy nim czuje się inaczej,jakbym znała go całe życie.

-Możemy obejrzeć jakiś  film.-powiedział ziewając.

-Ty zaproponowałeś ,ty wybierasz.

-Jeśli chcesz,ale potem nie masz prawa posiadać pretensji..

-No dobrze.

~Wybuchnęliśmy śmiechem.~

Leo wybrał film "Do końca" . Podobno horror z górnej półki.Zaczęliśmy oglądać o 20.Film trwał z 3 godziny.Film z górnej półki okazał się dnem.Zasnęłam w pierwszej godzinie filmu.Przypominał słabą komedię a nię horror.nie mam pojęcia czy Leo wytrwał cały film.Przebudziłam się w nocy.Patrząc na telefon aby sprawdzić godzinę zorientowałam się że Leo śpi z głową na moich nogach.na początku nie pamiętałam że zasnęłam oglądając film z Leo.Moja pierwsza myśl była to "Co on tu robi,w moim łóżku bez koszulki".A tak..uprzedził mnie wcześniej że śpi bez koszulki.Stwierdziłam że jest odpowiednia pora by się umyć bo będę miała włosy jak gówno.Otwierając drzwi chyba zbudziłam Leo.Po ciuchu zaspanym swoim słodkim głosem -kurde Alex ogarnij się- powiedział że przypadkiem zasnął i będzie już szedł.Powiedział mu "Ogarnij się,nie znasz miasta-w sumie ja też-i jest 3 rano,zostań". Odpowiedział pytaniem "Czy nie będzie mi przeszkadzać,obcy chłopak śpiący w jej łóżku". Odpowiedziałam oczywiście że nie.Leo w końcu się zgodził i powiedział ze jeśli zostaje to idzie spać.Jak powiedział tak zrobił.ja poszłam i umyłam włosy i wzięłam prysznic.Przebrałam się w piżamę.
Spałam gdzieś do 10.Otwierając oczy zorientowałam się ze Leo śpi przytulony do mnie.wyglądał tak słodko.Nie chciałam go budzić ale musiałam.Ruszyłam jego ramię mówiąc "Duże dzieci już wstają". Zaspany Leondre próbował zyskać jeszcze kilka minut snu , lecz mu nie pozwoliłam.Po tym wszystkim powiedział mi że nie wie jak wytrzyma ze mną mój przyszły chłopak.W sumie też się na tym zastanawiam.Nie lubię gdy się z kimś umawiam a ten ktoś się spóźnia..Sama też nie lubię się spóźniać.

Po trzydziestu minutach do Leo zadzwonił Charls.

***Leo***
Wczoraj spotkałem się z Alex.Oglądaliśmy film.Alex zasnęła po godzinie a ja po 1,5.Nie wiem co oni widzą w tym filmie.W nocy Klara poszła się umyć.Zbudziłem się i zorientowałem że śpię u Alex w jej łóżku.chciałem iść do hotelu , lecz poprosiła bym został.I tak zrobiłem.Poszedłem spać.Gdy Alex wyszła z łazienki dołączyła do mnie.Przytuliłem się do niej.Przy niej czuje się jakbym znał ją całe życie.Wiem że to dziwne i miłość od pierwszego wejrzenia nie istnieje,ale tym razem tak jest.Zakochałem się w niej.Cholernie mi się podoba.Jest idealna z charakteru i wyglądu.

 

"Always Be Yourself" #5 "Don't Look Back"

Wchodząc na tą wielką sale nie wiedziałam gdzie się udać.A no tak.Omówiłam się z czekać koło wejścia.Zaraz ma ktoś po mnie wyjść.Po dwóch minutach przyszedł jakiś gościu w czarnych okularach.Zaprowadził mnie do sali gdzie byli już prawie wszyscy.Zaraz dojechać mieli tylko chłopaki z BaM i Jeremi.Przywitałam się z resztą.Są naprawdę mili.Rozmawialiśmy o koncertach.W czasie rozmowy z Sylwią Lipką otworzyły się drzwi.Weszli chłopaki z Bars and Melody.Wszyscy zaczęli  się z nimi witać.Na końcu podeszli do mnie i zapytali czy to ja jestem tą sławną Alex , o której wszyscy mówią jak to bosko śpiewa.Zaśmiałam się i odpowiedziałam że Tak.

Zaczynały się próby.Z chłopakami zaczęliśmy rozmawiać o koncertach i jak się powinno zachowywać podczas występów.Z Charlim zaczęliśmy rozmawiać o śpiewie.Leo chyba to znudziło i zmienił temat o ładnej pogodzie.W sumie rozmawialiśmy cały dzień.Przeważnie oni zaczynali bo mój angielski.O dziwo nie było najgorzej.

Opowiadali mi o swoich fankach,jak bardzo ich wspierają i takie tam.

Nadszedł czas na próby śpiewu.Pierwsze zaczął śpiewać Jeremi,potem Sylwie a potem ja.Miałam stresa,lecz on minął po tym jak zaczęłam śpiewać.Czułam , że ktoś się na mnie patrzy,w moje oczy.Był to Leo.Popatrzyłam na niego a on się uśmiechnął.Na samym końcu próby mieli Leondre i Charls .Na żywo śpiewają/rapują jeszcze ładniej.

Po próbach wszyscy się rozeszli w stronę swoich hoteli.W między czasie wraz z Leondre wymieniliśmy się numerami.Nie spodziewałam się tego ale chyba się zakumulowaliśmy.Z Charlim też się fajnie rozmawia, ale większość czasu przebywał z gronem ludzi z swojego rocznika.Rozumiem go,też bym za bardzo nie chciała cały czas rozmawiać z osobą o 3 lata młodszą, ale co tam.
 
Wychodząc z sali koncertowej zatrzymał mnie Leo,zapytał o której jutro będę tutaj (na sali).Opowiedziałam że o 12.Przecież mamy tu być tak codziennie.Chyba o tym nie wiedział.
 
Po tym odeszłam.Udałam się do hotelu.Była 19 więc zeszłam na kolację.Zjadłam kanapki i wypiłam kawę.Już udając się do pokoju otrzymałam telefon.Był to Leo.
 
-Hej , co robisz?
 
-Idę do pokoju i mam zamiar nic nie robić a ty?
 
-To samo,więc możemy porobić nic razem ok?
 
-Okey,wyślę ci adres mojego hotelu sms-em.
 
-Czekam.
 
 
Wysłałam mu ulice i numer pokoju.Powiedział , że będzie za 15 minut.Zdziwiłam się że do mnie zadzwonił.
Poszłam do łazienki i przebrałam się w nowe ciuchy.Zrobiłam nowy makijaż i uczesałam włosy.Początkowo myślałam że zostawię je rozpuszczone , ale po chwili upięłam
je w koka.

sobota, 23 kwietnia 2016

"Always Be Yourself" #4 ~Stay Strong~

Jest już kolejny dzień a dokładnie 5 tego dnia.Ehhh...Tato obudził mnie , mówiąc żebym  wreszcie wstała , mieliśmy wyjechać godzinę temu ale co tam..Alex oczywiście nie chciało się ruszyć z łóżka.Wstałam a raczej z przyciągania się spadłam na podłogę.W końcu postanowiłam podnieść się i udać w stronę szafy.Wybrałam:
Patrzyłam na to, żeby było wygodnie a jakoś stylowo.Zeszłam na dół.Tato mówił żebym coś zjadła , lecz ja o tej porze ledwo oczy otwieram...więc.Zasnęłam bym przy jedzeniu.Postanowiłam że zjem coś w drodze.Wychodząc z domu wzięłam plecak , w którym miałam laptop,ładowarki,słuchawki i takie tam.Resztę rzeczy miałam w walizce , którą tato niósł do samochodu.W ostatniej chwili przypomniało mi się nie pożegnałam się z mamą i siostrą.Ale księżniczki nie zbudzę bo się jeszcze zdenerwuję.Poszłam do mamy,przytuliłyśmy się i poszłam do samochodu.Jadąc zasnęłam.Obudziłam się o 10 gdy tato oznajmij mi że wstąpimy do sklepu i kupimy jedzenie na śniadanie , bo nic nie jadłam.Ja chciałam pójść do jakieś knajpy ale tato stwierdził że zajmie to za dużo czasu bo potem musi wrócić i zawieść księżniczkę Mie do chłopaka.Traktują Mie jak księżniczkę , która nie umie pójść na autobus a jest starsza o rok..więc.

Przez czas drogi rozmyślałam jak to będzie.Śpiewać na oczach tylu tysięcy ludzi.Nabrałam stresa.o matko!Jesteśmy na miejscu.Jednak podróż trwała mi szybko bo spałam.Tato zostawił mnie w hotelu , pożegnał się ze mną i pojechał znowu do Gdańska.Bardzo opiekuńczy tatuś,zostawił piętnastoletnia córkę samą w obcym mieście.Wchodząc do pokoju , w którym miałam spędzić przyszły miesiąc mojego życia zorientowałam się , że weszłam do łazienki na korytarzu.Widząc toalety zrozumiałam , że potrzebuje snu .Szybko udałam się w stronę tym razem mojego pokoju.Weszłam a moja mina przypominała skaczącego kota z  dachu pokój piękny.Duże łóżko-to co lubię-i mega śliczna łazienka.Wielka wanna.Ughh..nie mogę się doczekać kąpieli ale pierwsze idę spać.
Poszłam spać , obudziłam się o 3 nad ranem.Zachciało mi się jeść..No nie jadłam od 10 rano,więc mogę mieć takie zachcianki.Ale nie puszczą mnie na śniadanie,jest jeszcze noc.Pomyślałam jako odważna Alex sama w Wrocławiu , że pójdę na miasto na burgera.

Zanim znalazłam miejsce gdzie cokolwiek mogłabym zjeść spotkałam meneli pod klubem,i facetów gapiących się nami tymi swoimi napitymi twarzami.Na przeciwko moich oczów okazała się budka z zapiekankami.Kupiłam sobie i udałam się do hotelu.Tym razem spotkałam tylko bezdomnych.Odważna Alex wróciła do hotelu, cała zdrowa i szczęśliwa z swoją odmrażaną zapiekanką, która w ogóle nie była dobra.
Nie chciało mi się spać.Zrobiłam sobie kąpiel,maseczki i inne damskie sprawy , które są niezbędne aby twoja twarz nie wyglądała jak gówno.Skończyłam o 5.Oo nagle chciało mi się spać.O 12 próba to znaczy ze sobie nie po śpie.Nastawiła budzik na 10.Wstał o dziwo bez jęków.Cuda jednak się zdarzają.Ubrałam się w jeansy , oczywiście czarne i mój ulubiony top.Do tego superstary i gotowe.Włosy rozpuściłam i wyprostowałam.Zrobiłam makijaż.Znowu zdarzył się cud.Zrobiłam ładne kreski.

Idąc w stronę sali gdzie odbywać się będą koncerty pogubiłam się.Tyle tu tych ulic.Ehhh..znalazłam drogę o 11:50.Miałam 10minut na pokonanie drogi , która zajmuje 20 minut,lecz zdarzył się kolejny cud , zdąrzyłam.

***************************************************
Dziękuje za 500 wyświetleń.Pozdrowionka dla Natalki,Karoliny i Moniki.My Husband <3

piątek, 22 kwietnia 2016

Rozdział XXVII ~Koniec , staje się początkiem~

I tak się stało.Kolejnego dnia pojechałam wraz z Leondre do domu.Czekali tam już rodzice.Po ich minach było widać złość.Wchodząc do domu zrobiła się niezręczna cisza.Tato powiedział swoim jak wiadomo złym głosem "o nareszcie aniołki się pojawiły".Nie miałam ochoty się odzywać , więc zaczął tą rozmowę Leo.
"No więc powiem wam jak to wygląda : My byliśmy razem , potem był moment gdy wy zaczęliście się spotykać a ja z Klarą stwierdziliśmy że nie możemy być razem bo wy...lecz teraz wiemy co to jest życie ,i że trzeba spełniać marzenia.Będąc razem jesteśmy szczęśliwy.Nie pozwolę wam żeby najcudowniejsza osoba w moim życiu znowu ode mnie odeszła.Kocham Klare...-Ja też go kocham-Wtrąciła się Klara...". Rodzice nie odzywali się przez dłuższą chwilę.Mieli miny jakby ktoś umarł.Czyli kamienne a ich oczy nabrały smutku.Po 10 minutach niezręcznej ciszy , która w domu panowała od naszego przyjazdu.Nie wiem dlaczego ale wchodząc tutaj nie czułam się jak dawniej..czułam się obco.Jakby to miejsce nie było moje..chociaż dom stoi na mnie...Ojciec odezwał się "jesteście dziećmi, nic o życiu nie wiecie". Oznajmiłam ojcu że za tydzień będe jż miała 18 lat a co za idzie.WYPROWADZAM SIĘ.

Po tych słowach ojciec ani matka Leo się nie odzywała.Już wychodząc z domu dodałam "Tatusiu to widzimy się w sądzie za miesiąc,papa kocham cię".Tato podbiegł do mnie i zapytał o co chodzi.Odpowiedziałam mu że ona najlepiej wie o co chodzi.Wtedy matka Leo i Ojciec odwrócili się i poszli w głąb domu.Leo nie wiedział o co chodzi.Popatrzył się na mnie tymi swoimi , pięknymi brązowymi oczami i zadał pytanie o co chodzi..Powiedziałam mu że od jakiegoś czasu prowadziłam "śledztwo" na temat wypadku mojej mamy.Zatrudniłam detektywa i wyszło na to , że...Wtedy gdy był wypadek zapłacił kierowcy w sumie milon funtów aby spowodował wypadek.Dogadał się z biologicznymi rodzicami , aby przyjęli mnie po śmierci matki.Nie przewidział że się uprę i ucieknę i przyjadę do niego.Czasami myślę sobie dlaczego ludzie nie myślą-ale to tylko szczegół-.I w końcu wyszło na to że do tego zmusiła go twoja mamusia...
-ŻE CO?!!!!!!
Wiem, też tak zareagowałam.
-O mój Boże..Czyli za śmierciom twojej matki stoi moja matka?!
-Tak, trafiłeś w bigo!
-Dlazcego Mi tego wcześniej nie powiedziałaś?
-Bo myslałam że mnie zostawisz , czy coś takiego...Przepraszam
-Ja Ciebie? Nigdy kochanie.jesteś najcudowniejszą osobą jaką spotkałem w całym moim życiu.
-Ty też.Kocham Cię.
-Ja Ciebie też słoneczko-przytuliłem Klare-

No dobra , koniec tych czułości Leo..Co teraz zamierzasz?
-Hmmm...Pojedziemy po rzeczy do mojego domu i pojedziemy do mojego ojca, nie widziałem go z rok , ale przynajmniej on nikogo nie zabił-powiedział to zdanie jakby chciał mnie rozweselić,lecz nie było mi do śmiechu..
-No dobra,ja jadę do babci, jakoś nie mam ochoty siedzieć u twojego ojca.
-Rozumiem Cię...

Odprowadziłem Klarę do domu dziadków a sam poszedłem do domu rodziców i ukradkiem wszedłem do środka i zabrałam swoje rzeczy.Schodząc ze schodów wywróciłem się....mogłem to przewidzieć bo niosąc 2 walizki i plecak a drugiej ręce 3 torby rzeczy to było jasne że się wywalę.Miałem jeszcze nadzieję że nikt tego nie usłyszy ale się myliłem...Wbiegła moja matka..Zapytała gdzie idę , odpowiedziałem że do ojca....Widziałem to zdziwienie w jej oczach.Próbowała się głupio tłumaczyć ale nie chciało mi się jej słuchać.


Przez ostatni okres w życiu dużo się pozmieniało, mieszkam z ojcem, mimo wcześniejszych trudności losu przyjął mnie z otwartymi ramionami.Poznał Klarę,polubił ją.Ostatnio była rozprawa w sądzie..ojciec Klary trafił do więzienia na 30 lat a matka za pomaganie w morderstwie na 15 lat.Tilly mieszka z ojcem.Mój starszy brat ma już dziewczyne(nareszcie...heh)..i wyprowadził się do własnego mieszkania.Klara jakoś żyje z faktem że jej najlepszy kumpel,ojciec zabił jej matkę i chciał ją oddać tym wrednym ludziom.Podziwiam ją.Teraz jest wszystko inaczej,lepiej.


************************5 lat puźniej**********************

Klara i Ja.......yhy cały czas mi na niej zależy ale kochany Maks niby tylko kumpel rozkochał w sobie moją Klarę.Mają teraz dziecko i są szczęśliwą rodzinką..A ja jeżdżę na koncerty po całym świcie..Mam miliony fanek.Każda chce być ze mną lub Charlim ale cały czas ciągnie mnie do Klary,chociaż czasami chce mi się rzygać jej szczęściem.Cały czas żyje tamtym związkiem...Muszę to zmienić.robię to już teraz..poznałem bliżej Kasię(była przyjaciółka Klary).Ona jest naprawdę inna, wyrozumiała, piękna i zabawna i nie jest jak Klara, ona pod koniec naszego związku zaczęła dużo imprezować , pić..było tak codziennie IMPREZA,ALKOHOL,KAC.miałem tego dosyć ale kochałem ją..Pewno dnia oznajmiła mi że jest z Maxem.Jakoś nie było mi mega smutno bo to co było między nami nie miało sensu...

I koniec.Historia Klary i Leo się skończyła,Dziękuje za przeczytanie...

"Always Be Yourself" #3 ~Dasz radę~

Ostatnie chwile spędzone w Polsce.Chcę aby były najlepszymi chwilami w moim życiu.
Postanowiłam zrobić coś szalonego,w końcu te chwile mają być niezapomniane.
Razem z Gabi i Filipem(trudno było go namówić,ale jakoś się nam udało) postanowiliśmy pojechać do Warszawy,pójść do jakiegoś klubu się dobrze bawić.Moi rodzice na pewno się by się nie zgodzili bo twierdzą że jestem jeszcze małą dziewczynką.Mam 15 lat a nie 5, więc mogę chyba już sama decydować co mam robić.Obecnie jest maj, a dokładnie 30 maja.Niedługo czerwiec a co za tym idzie "próby,wyprowadzka . Na szczęście ja dopiero mam tam do nich pojechać po YSF.Przynajmniej będę dłużej w Polsce.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jest 31 maj czyli piątek.
Wstałam o 6:30 ,czyli jak codziennie.Myśląc o tym , że dziś niosę oficjalne zwolnienie do dyrektora, ponieważ od 2 czerwca mam próby i takie tam.Najśmieszniejsze jest to że moje dziewczyny z klasy nie wiedzą że mam kanał na youtubie i że będę miała koncerty.To się zdziwią.
Podnosząc się wreszcie z łóżka ogarnęłam się że jest 7.Pobiegłam do szafy i wybrałam strój na dziś.
Już ubrana zeszłam na dół do kuchni.Zjadłam tosty i wypiłam świeżo wyciskany sok z pomarańczy.Kocham Go.Po śniadaniu wyszłam do szkoły.Przeżyłam dwie pierwsze lekcje i udałam się w stronę dyrektora.Miałam przy sobie teczkę z zwolnieniem.Szła ze mną klasowa "gwiazdka". Przynajmniej tak ją traktowali i tak się czuła..Dziś akurat mnie się przyczepiła.Pytała gdzie idę odpowiedziałam jej że do dyrektora.Nadal nie odpuściła.Powiedziałam jej wprost w oczy "Niosę zwolnienie z czerwca , ponieważ mam próby na YSF". Odpowiedzią jej było "A tak na prawdę?".Nie miałam ochoty i czasu jej tłumaczyć tylko wysłałam jej sms-em adres do mojego kanału na youtube.
Wracając od dyrektora,zbliżając się w stronę klasy słyszałam mniej więcej takie wypowiedzi "Ona na koncercie,musiał by to być cud" lub "Ona nawet śpiewać nie umie".Jedynie chłopaki  z mojej klasy i moje najlepsze koleżanki zaczęły mnie bronić.Jedyni normalni.Na reszcie lekcji zaczęły się mi przymilać.Napewno myślały że zabiorę je tam czy coś.nie popełniałabym tego błędu.Po skończonych lekcjach wracałam do domu z dumą na twarzy że nie muszę chodzić do szkoły i że mam już wakacje , bo świadectwo już odebrałam.Te wcześniejsze wakacje kosztowały mnie wcześniejszym pisaniem wszystkich testów , ale było warto.Jutro jadę na próby do Wrocławia.W Lipcu dojadą do mnie Gabi z Filipem.Nigdy nie myślałam że próby na 5 dni koncertów mogą tyle trwać.
Jestem już w domu.Zjadłam obiad i deser z truskawek i bitą śmietaną.Jak dawno takich pyszności nie jadłam.Po tych pysznościach wyszłam na spacer.Była naprawdę ładna pogoda.Świeciło słońce ale ni było strasznie gorąco.Robiło się ciemno i puźno.Dopiero o 20 zorientowałam się że miałam o 19 zadzwonić do Gabi.Miałśmy dogadać szczegóły wypadu do Warszawy.
Napisałam jej sms , że zadzwonię do niej za godzinę, i właśnie tak zrobiłam.Jak to my gadałyśmy z 3 godziny.Trwało by to dłużej ,ale musiałam się wyspać bo podróż z Gdańska do Wrocławia będzie trwała.Po rozmowie z moją najlepszą przyjaciółką poszłam się umyć i spać.Jednak zasnięcie pod wpływem tylu emocji nie było łatwe.Włączałam sobie różne składanki piosenek.Natrafiłam nawet na BaM.W sumie mają fajną muzykę.Podziwiam ich za to co robią i nawet cieszę się że będą na YSF.Jak to ja o tym że będą na tym koncercie dowiedziałam się dziś od moich koleżaneczek z klasy.Czasami zastanawiam się dlaczego jestem taka zacofana?!.W końcu zasnęłam.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dziękuję za kolejne wyświetlenia.
OGŁOSZENIA
-Historie o Klarze kończę już niedługo.Została ona wymyślona tak o.Bez pomysłu na nią.Dlatego jej historia ciągle się zmieniała.Pojawią się jeszcze rozdziały,lecz będą one ostatnimi.Bardzo dziękuje tym osobą , które czytały opowiadania.Jesteście najlepsi.


czwartek, 21 kwietnia 2016

"Always Be Yourself" #2 (Prolog #2)

Nie powiedziałam jeszcze o moich zainteresowaniach.No więc jakoś 2 lata temu zaczęłam nakręcać covery na youtube. Jakoś rok temu wszystko się zaczęło.Kolejne tysiące wyświetleń pod coverami.W sumie pod najnowszym filmikiem miałam ich 250 tysięcy.Jest to niesamowita liczba.Jakoś pół roku temu dostałam wiadomość z propozycją wydania płyty i wystąpienia na trasie koncertowej YS. Na początku nie wierzyłam w to, no ja i trasa koncertowa?!Zawsze śpiew brałam za rozrywkę a nie coś poważnego.Zgodziłam się.Pomyślałam sobie "Raz się żyje".W lipcu a dokładnie 15 rozpoczynają się koncerty.Już w czerwcu mają być próby.W sumie to fajnie bo nie będę musiała przez ostatnie 2 tygodnie nauki do szkoły chodzić.Na jednym z portali powstała grupa pod nazwą "Alex najlepsza" no i inne takie nazwy.Postanowiłam utworzyć oficjalną grupę.Mam w niej teraz 12k osób.A w dodatku zrobili mi  na koncercie własny M&G.Co oznacza, że ludzie płacą swoje zaoszczędzone i zarobione pieniądze aby zobaczyć,zrobić zdjęcie z moją osobą.Kilka razy będąc w centrum w Warszawie , chodząc po sklepach podchodzili do mnie ludzie mówiąc że kochają jak śpiewam i prosząc o autograf.Bardzo się cieszę że będę miała okazję spotkać się z "fanami" i z tymi wszystkimi artystami.No dobra , tyle o mnie.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Hej,Jestem Leondre
Należę do zespołu "Bars and Melody".Mam teraz 16 lat.Rapując w zespole przekazuję przekaz młodym ludziom(wiem , masło maślane).Gdy byłem młodszy prześladowano mnie w szkole.Na początku bałem się komuś o tym powiedzieć , lecz nie dałem rady sam pozbyć się tego problemu.Próbowałem unikać prześladowców.I tak zawsze mnie znaleźli i pobili.W końcu odważyłem się powiedzieć dorosłym.Przeniosłem się do innej szkoły i było już dobrze.Gdy byłem prześladowany pisałem rap.Właśnie ten co jest w piosence "Hopeful" zaśpiewanej w BGT.Cała widownia na sali krzyczała "wcisnąć złoty brzęczyk".I tak zrobił Simon Cowell.

Był to niesamowity moment.Teraz jeździmy na koncerty i wydajemy płyty.Bardzo kocham przytulać się z fanami i robić sobie z nimi zdjęcia.Tak na codzień to jestem zwykłym chłopakiem , chodzącym do szkoły , mieszkającym z mamą , siostrą i bratem w Wielkiej Brytanii w Port Tabolt. Mieszkam na bardzo miłej ulicy.Ludzie są tu uprzejmi i wyrozumiali.Podobno w czerwcu mają się tu wprowadzić nowi mieszkańcy.Podobno z Polski.Mam nadzieję że będzie jakaś ładna dziewczyna lub jakić fajny chłopak , z którym będzie można pojeździć na desce.bo tutaj takich nie ma , wszyscy raczej siedzą w domu i się uczą.Jedynie spotkać się tak po szkole mogę z kolegami z klasy.Z nimi zawsze jest jakiś odpał.Dosyć często widuję się z Charlim. Właśnie  z nim stworzyliśmy "Bars and Melody".Poznaliśmy się przez portal. Charls pierwszy do mnie napisał na portal i przez to się spotkaliśmy i zaczeliśmy robić swoje.


****************************************************************
Dziękuje za 450 wyświetlenia.Rozdziały o Klarze będą dodawane w tym samym dniu co "Always Be Yourself".

środa, 20 kwietnia 2016

"Always Be Yourself" #1

Hej , jestem Alex.

Mam 15 lat.Jestem miła,często miewam głupawkę,ale tylko przy znajomych.Mam przyjaciół.Są oni najlepsi.
Zawszę mogę na nich liczyć.Z niektórymi poznałam się przez Internet.Tak bardzo polubiliśmy się pisząc i rozmawiając całymi wieczorami z Gabą i Filipem ,że postanowiliśmy się spotkać.Było to 6 miesięcy temu.Był sylwester.Gabriella zaprosiła mnie,Filipa,Kube,Klaudie do siebie do domu.Było to pierwsze nasze spotkanie.Nie było chwili ciszy.Mieliśmy mnóstwo tematów do gadania.Od tego czasu spotykamy się regularnie chociaż ja mieszkam od filipa 100km a Gabriela od Filipa 300.Droga do siebie trochę nam zajmuje ale zawsze gdy spotykamy się w tym gronie jest najlepiej.Poznaliśmy się przypadkiem przez grupę na portalu.Teraz ciągle gadamy i piszemy.No więc tak wyglądało moje życie do teraz.mieszkałam w Polsce , miałam super przyjaciół.O szkole wole nie wspominać.Teraz jest czerwiec a co za tym idzie koniec roku szkolnego.Dwa miesiące temu mama oznajmiła mi że się wyprowadzamy.Jak to ja nie zgodziłam się.Nie zostawię moich przyjaciół.Ale co ja mam do gadania.Przez ostatnie dwa miesiące próbowałam się buntować,wracać późno do domu.Myślałam że rodzice się domyślą że właśnie niszczą mi życie.Ale nie.Przeprowadzamy się do najbardziej znienawidzonego kraju dla mnie.Czyli Wielka Brytania a dokładnie Port Talbot.Po pierwsze nie lubie tego kraju bo mój biologiczny ojciec tam wyjechał i już nie jest z moją mamą.Ma nową rodzinę a ja za nim cholernie tęschnię.Nie wystarczają mi rozmowy prze telefon.Moje "koleżanki" (nie moge je tak nazwać bo nie są koleżankami) ze szkoły gdy się o tym dowiedziały to mówiły "OMG przecież tam mieszka Leondre z BAM". Tylko co mnie to obchodzi , ja o istnieniu tego zespołu nawet nie wiedziałam aż do tego momentu co im powiedziałam że się wyprowadzam.Ale fejm,będę mieszkała w tym mieście co te dziecko(tak wiem jest ode mnie starszy).A tak w sumie ten Leo jest przystojny, no ale to nie o nim.Ten drugi , chyba Charlie naprawdę ładnie śpiewa no ale tego rapu nie ocenie.Nie mój styl.Gdy dziewczyny z klasy gadały o Bambino myślałam że chodzi o kredki.Teraz się jakoś dziwnie czuję,gadając o fanach BaM myślałam że im chodzi o kredki , że są super a tu chodziło o nich.Dziwne to bo ja tyle siedzę w "internetach" i nigdy ich nie widziałam a jak się spytałam Gaby czy ich zna powiedziała że tak bo jej siostra ich wielbi.No dobra teraz nie o tym.Nie wiem jak to zrobię , ale nie mogę wyjechać.Nie bo stracę możliwość spotkania się z przyjaciółmi.I tak dopiero tą możliwość miałam więc...
Nie chcę ich stracić.Yghhh.......przecież ja tam nikogo nie znam.

Rozdział XXVI

-A o co dokładnie chodzi?-zapytała babcia.
-Mogę u Ciebie i dziadka zanocować, nie chce dłużej przyglądać się na to cholerne szczęście ojca.
-Oczywiście,napewno dziadek się ucieszy.
-Ojejciuuu...Dziękuje.Kocham Cie
-Ja ciebie też.Jest już 3 rano więc my będziemy się zbierać jak chcesz możesz teraz z nami pojechać do domu, wstąpimy jeszcze do Ciebie po ciuchy...
-Tak!Głupio mi pytać ale leo może pojechać z nami?
-Ojj Tak...Wiem jak Ci na nim zależy.
-Dziękuje Babciu.Idę jeszcze do ojca mu to powiedzieć

*Leo*
Gdy Klara mi powiedziała że jedziemy z jej dziadkami ucieszyłem się.Nie będę musiał słuchać tych wrzasków...Mam prawo do bycia szczęśliwym
Pojechaliśmy do domu .Wzięliśmy ciuchy na zmianę i ruszyliśmy w drogę.Dziadkowie Klary mieszkają od naszego domu około.1 godzinę dlatego z wesela wracaliśmy aż 3 godziny.Mama nawet nie zauważyła że mnie nie ma..tak jest zapatrzona w ojca Klary.nadal nie mogę pojąć dlaczego to zrobili.Już myslałem żeby się wyprowadzić do ojca ale nie zrobię tego Klarze,lecz może to by nam pomogło..Sam nie wiem.

*Klara*(3 godziny później)

Jesteśmy na miejscu.Jest już bardzo późno więc poszliśmy spać.
Rano.
Wstałam o 10.Sama się sobie dziwie że tak wcześnie.Zeszłam na dół do kuchni.Babcia już nie spała, była w kuchni i robiła śniadanie.Zaczęłyśmy rozmawiać o życiu i o moich podejrzewaniach.Wiem że to głupie ale mi sie wydaje że tato chciał śmierci mamy.Ta sprawa nie daje mi spokoju.

Leo zszedł do kuchni i  pocałował mnie na to babcia powiedziała "A właśnie ,co zamiar macie zrobić,rodzice już wiedzą o was".Leo odpowiedział "tak szczerze nie interesuje mnie zdanie mamy czy ojca klary".Babcia powiedziała że najlepiej by było gdybyśmy się z nimi spotkali i im wszystko powiedzieli.
Zgodziliśmy się.Zadzwoniłam do taty i powiedziałam żeby o 19 byli w domu.Wytłumaczymy im wszystko.!


*********************************************************************************
Dziękuje za 432 wyświetlenia.

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Rozdział XXV

Pobiegła do ojca i Victori.Leo zatrzymał ją i wyszliśmy na dwór.

-Powiesz coś rodzicom ?

-Noo tak!Powiedziałeś mamie jak urwałam się z szkoły.Miałam szlaban na 2 miesiące.

-No to co!Jesteś jeszcze dzieckiem..nic nie rozumiesz.

-Wszystko rozumiem.Mam 14 lat i chyba wiem co widzę.
  No wiecie , jesteście teraz rodzeństwem, nie wypada.

-A ty to wiesz....

I teraz ja zaczęłam mówić.

-Tilly , jeśli nie jesteś już dzieckiem to się tak zachowuj.My będziemy Cię kryć ze wszystkim a ty to co widziałaś dziś.Okey?

-Nie.Wiecie widziałam was już dawno ale nic nikomu nie mówiłam.Gdy się dowiedzą przynajmniej może nie będą razem.

-Nie..Zranisz ich

-No to co.Nie mogę!Może gdyby nie twój ojciec to by mama była jeszcze z tatą.

-Tilly!Oni wzięli rozwód 5 lat temu , nie ma już szans.-wtrącił się Leo.

Tilly nie ustąpiła nam.Pobiegła do matki i ojca.Wygadała się im a oni co?!.Tato żeby nie psuć wesela powiedział babci żeby ze mną porozmawiała i przemówiła mi do rozsądku a z leo ma porozmawiać sam.

Babcia przyszła do mnie i zaczęła się pytać "Ty go kochasz? Co do niego czujesz? Jesteś szczęśliwa?"
I tak dalej.....Odpowiedziałam "Kochaam go i zawsze kochałam , kiedyś to było moim marzeniem spotkanie Leo a teraz jeśli chcemy być razem i tyle razy gdy mi się coś działo on był przy mnie a ja przy nim.Nawet gdy nie byliśmy razem.Wiem że krzywdzę tym tate ale przecież on widział co mnie łączy z Leo....Ja już niczego nie rozumiem bo gdy mama zmarła wszystko się zmieniło...tato nawet nie rozpaczał po mamie jakoś długo , po 3 miesiącach zaczął się spotykać z mamą Leo.Między innymi zerwaliśmy przez nich....Czasami myślę że śmierć mamy była spowodowana spycjalnie"...
Babcia nie odezwała się przez chwilę....Potem powiedziała "Jeśli jesteś naprawdę w nim zakochana to coś wymyślim,a co do śmierci twojej mamy to napewno Karol nie zrobiłby tego ci , Nam i wszystkim innym"..."Ale ja tak myśle,on przestał się mną interesować po śmierci mamy , wracałam z imprez nad ranem, często byłam pijana a on zawsze mówił że to nic , każdemu się zdarza...a potem leciał na spotkania z Victorią..........Babciu mam do Ciebie prośbę............albo nie , nie mogę Cię o takie coś prosić"

Rozdział XXIV

Victoria pojechała do kosmetyczki i fryzjera w tym czasie zaczęłam przeglądać listę gości .Jakoś wcześniej nawet o tym nie pomyślałam.Na pierwszy rzut oka zobaczyłam babcię.Mamę mojej zmarłej mamy.Lubie ją i dziadka z strony mamy najbardziej bo z strony taty.....Gdy tato mnie adoptował , babcia nie lubiła mnie i odradzała tej decyzji tacie.Zdziwiłam się że tato ją zaprosił.Pewnie wiedział że to dla mnie ważne, chociaż od pewnego czasu tate tylko Victoria i Tilly obchodzą.W sumie to mi odpowiadało.Mogłam chodzić na imprezy i ojcowi to nie przeszkadzało że wracałam o 5 rano.

Tato mi każe się przygotować bo ślub za 3 godziny a ja w piżamie łażę po domu.Ubrałam się w piękną sukienkę według Leo.Gdyby nie on założyłabym zwykłą sukienkę i tyle.

Założyłam tą sukienkę :
Wyprostowałam włosy, zrobiłam sobie makijaż i byłam gotowa.Leo ubrał się w garnitur.Doszliśmy pod urząd o 15:30.Mieliśmy 3o minut do rozpoczęcia.Leo zabrał mnie za budynek i zaczął całować.Przerwało nam bicie braw.To oznaczało że państwo młodzi wchodzą do sali.Przed wejściem zobaczyłam babcię i dziadka .Podbiegłam do niech i ich przytuliłam.Leondre podszedł grzecznie i z gracją , wziął ręke mojej babci i pocałował.Z dziadkiem się przewitał uściskiem dłoni.Poszliśmy wszyscy do sali.W drodze babcia się pytała kim jest ten "dżentelmen" ja powiedziałam że zostanie moim bratem,chociaż on i ja tego nie chcemy.Babcia chciała coś powiedzieć ale doszliśmy do drzwi sali gdzie miał odbyć się ślub.Sala naprawdę była piękna.

Zaczęło się wyznanie miłości "pocałunek". Nie mogłam się na to patrzeć.Chciało mi się płakać i za jednym razem śmiać.Zostanę rodzeństwem z własnym chłopakiem.EKSTRA.

Nareszcie się to skończyło. Jechaliśmy do domu weselnego , w którym miała być impreza.Mieliśmy tam również nocować.

Jesteśmy na miejscu.Sala tez jest piękna.Gdy zajmowaliśmy miejsca przy stołach już czekał na nas obiad.Zjedliśmy go.Potem przyszedł czas na pierwszy taniec pary młodej.I się zaczęło , zaczęli tańczyć.W dalszej kolejności każdy kto był w tej sali szedł tańczyć.No jakby inaczej...Leo zaprosił mnie do tańca.Zaczeliśmy tańczyć ,akurat leciała muzyka do wolnego.Leo objął mnie w tali .Tańczyliśmy w rogu sali więc nikt z rodziny nas nie widział.Leo pocałował mnie a ja odwzajemniłam jego gest.Hmm..przerwała nam mina Tilly stojącej koło Leo.

niedziela, 17 kwietnia 2016

Rozdział XXIII

W sumie to z Leo mogłabym dzielić pokój.

Tato kazał mi po kolacji posprzątać w Leo po remoncie.Ja powiedzialam mu "Ja nie jestem sprzątaczką".Tato widział że nie chciałam tego zrobić ,więc powiedział mi że to sam zrobi.

***2 tyg puźniej***

Jakoś przez te dwa tygodnie udało się nam ukryć to przed rodzicami,może dlatego że zajeli się przygotowaniami do ślubu.Aaa no bo ślub już za 2 dni.Jestem troche załamana.Będe miała brata.Super.Tyle razy korciło mnie by tacie się wygadać ale nie zrobiłam tego.

Tato zaproponował mi że bym na ślub zaprosiła Max'a.Bo nie będe miała partnera.Mi było juz wszystko jedno i powiedziałam że mam partnera i nie jest nim Max.Tato od razu pytal kto to i czy go zna.Powiedziałam mu że go zna i lubi.

Od tego momentu zaczeły się przeszukiwania komputera.Na szczęście miałam hasło na komputer i telefon.

Nadszedł dzień ślubu.
Wstałam rano , zjadłam śniadanie.Victoria chciała żebym z nią poszła do fryzjera,kosmetyczki..Powiedziałam jej że się źle czuje i wole odpocząć przed ślubem,przecież to ma być wspaniała uroczystość.Leo gdy to powiedziałam zaśmiał się i dodał że już nic tego dnia im nie zepsuje.

środa, 13 kwietnia 2016

Rozdział XXII

Leo z tatą wrócili.Victoria powiedziała żebyśmy poszli po zakupy do sklepu,miała na myśli mnie i Tilly , lecz Leo szybko powiedział "Tilly przecież idzie do koleżanki a Klara nie wie gdzie to jest to ja pójdę z nimi i ją zaprowadzę". Oczywiście się zgodzili.Gdy wyszliśmy z domu poszliśmy w stronę domu koleżanki Tilly.Potem poszliśmy w stronę sklepu.Leo zaczął się przytulać i mnie pocałował.Szliśmy całą drogę aż do sklepu trzymając się za ręce.Rozmawialiśmy na temat rodziców , Leo jak zwykle mówił że się nie zorientują ale ja przeczuwałam że albo zepsujemy im ślub albo pyszłość  po ślubie.

Chciałam im to powiedzieć.Bałam się że nas rozłączą.Wiem, że musze to zrobić przed ślubem bo potem zostaniemy rodzinkom.Leo twierdzi że najlepiej zachowywać się normalnie przy nich tak samo jak kiedyś gdy wiedzieli o tym że byliśmy razem.Zgodziłam się , ponieważ za bardzo bałam im to tak po prostu powiedzieć.

Gdy wruciliśmy z sklepu...
Leo otworzył mi drzwi i przepuścił mnie pierwszą.Wchodziliśmy do domu śmiejąc się.Mama Leo na to do mojego taty "No widzisz? Pogodzili się".Jak to ja,wybuchnełam śmoechem jeszcze bardziej.Poszliśmy do mojego pokoju.Rozmawialiśmy.

Zawołano nas na   kolacje.Przy stole Leo siadł obok mnie.Spytał się mojego ojca kiedy będzie wyremontowany jego pokój.On odpowiedział że nawet w tym tygodniu.Szczerze nie lubię dzielić pokoju z kimś,nawet z Leo.Przypomina mi się ten okres z dzieciństwa jak musiałam dzielić pokój z 3 innymi dziewczynami.

wtorek, 12 kwietnia 2016

Rozdział XXI

Całą noc zastanawiałam się co by było gdyby tato lub Pani Victoria weszła do pokoju.W najgorszym przypadku by rozeszli się z tatą bo my,ale ja nie chce żeby tato był nieszczęśliwy przez mnie..

Jest już rano.Obudziły mnie kroki Victorii, która szła w stronę pokoju wraz z Tilly .Obudziłam Leo i kazałam mu szybko iść na swój materac.W ostatniej chwili Leo położył się Victoria weszła i zadała pytanie "Co zjemy na śniadanie". Wybuchałam śmiechem i powiedziałam że po proszę tosty.Leo szybko powiedział "ja też".Mama Leo wyszła i powiedziała żebyśmy zeszli za 10 minut na dół.Leo przyszedł do mnie i mnie pocałował. Zaczęliśmy się śmiać.Poszłam do łazienki , ubrałam się i umyłam.Leo ubrał się i wcześniej zeszedł na dół.
'
Gdy zeszłam na dół , Leo podszedł do mnie i chciał mnie pocałować.Ja szybko się usunęłam i powiedziałam mu żeby się ogarnął, przecież my nie możemy być razem.Przez resztę śniadania siedzieliśmy daleko od siebie.no nie mogłam...Leo cały czas się uśmiechał i patrzył na mnie.Całą tą szopkę przerwał Tato.Powiedział do Leo "Kończ szybko śniadanie bo jedziemy do miasta,wybierzesz meble do swojego pokoju".Leo oczywiście się zgodził.

Gdy chłopaki byli w mieście przyszła do mnie mama Leo.Zaczęła gadać.Chciała przeprosić za zachowanie Leo.Ja nie odpowiedziałam nic bo chciałam udawać obrażoną.Na koniec dodała "Teraz jest inaczej , ja z twoim tatą jesteśmy razem , próbuj traktować Leo jak  brata".Jak to ja jak zwykle zepsułam wszystko i  dodałam "ale ja nie umiem ". Ona odpowiedziała "Wiem że go nienawidzisz ale spróbuj chociaż".Ja odpowiedziałam trochę sarkazmem "Spróbuję, przecież chcę żebyście byli szczęśliwą parą i na zawsze".

niedziela, 10 kwietnia 2016

Rozdział XX

Pierwszy dzień wakacji.Nasi rodzice są razem.Gdy się o tym dowiedziałam załamałam się i już wiedziałam że ja i Leo ......że nigdy nie będziemy razem.22 lipca jest ślub.Tak ślub rodziców.Oficjalnie z Leo zostaniemy rodziną.Wyobrażałam sobie że w inny sposób zostaniemy tą rodziną.Jest jeszcze jedna sprawa LEO I JEGO MATKA wprowadzają się do nas.Super!Najlepsza rodzinka.Yhy..muszę iść się ogarnąć bo zaraz przyjadą.

Ubrałam się w piękną,miętową sukienkę.
Przyjechali, zeszłam na dół i przywitałam się z nimi.Gdy tato mówił do Leo gdzie zanieść walizki padło zdanie "Ty zanieś swoje walizki do pokoju Klary.Na razie będziecie mieć razem pokój,musimy wyremontować pokój obok."Po tych słowach się mega wkurzyłam i poszłam na górę razem z Leo.Powiedziałam mu że śpi na podłodze.Leo zaśmiał się i się zgodził.Obrażona położyłam się na łóżko i weszłam na laptopa.Znowu była niezręczna cisza.W tej chwili najlepiej bym się przytuliła do mamy i wypłakała no ale jej już tyle nie ma z nami...

Gdy zasypiałam Leo spał na podłodze.Miałam już zamknięte oczy ale nie mogłam zasnąć.
Nagle głos powiedział do mnie "Przepraszam Cię za wszystko księżniczko,nadal Cię kocham".Z moim szczęściem nie mogłam udawać że śpię bo jak to ja kichnęłam.Leo powiedział "Na zdrowie" a ja po cichu "dziękuje". Zasnęłam.W nocy przebudziłam się ponieważ zaschło mi w gardle.Musiałam zejść na dół i napić się czegoś.Wchodząc do kuchni widziałam jak tato i mama Leo się całowali.Już nie przeszkadzałam im tylko poszłam do pokoju.Leo nie spał tylko zapytał mnie"słyszałaś co ci powiedziałem"?Odpowiedziałam TAK.Zaczęliśmy rozmawiać i wyszło na to że Leo mnie kocha.Gdy to powiedział przytuliłam się do niego.Tak mi tego brakowało.On zapytał się czy ja coś do niego czuje, powiedziałam mu prawdę, że zawsze go kochałam a te 2 lata były dla mnie ciężkie i smutne bo nie miałam swojego księcia przy sobie.Leo i Ja przytuliliśmy się a potem pocałowaliśmy.Całą noc przegadaliśmy  jak dawniej.Leo co chwile próbował mnie przepraszać.Ja mu do końca nie wybaczyłam,zostawił mnie w najtrudniejszym okresie mojego życia , ale i tak zawsze mogłam na niego liczyć.O 4:00 Leo położył się koło mnie i usnął zresztą  ja też.Następnego ranka obudziłam się o 10:00.Przez jakąś godzinę zastanawiałam się dlaczego tak szybko mu wybaczyłam,przecież i tak nie możemy być razem bo będziemy "rodzeństwem".




















Rozdział XIX

**********1 rok później***********

Przez ostatni rok dużo się działo.Leo......on ze mną zerwał.To się zdarzyło  jak wrócił z trasy.Wtedy nie umiałam sobie z tym poradzić.Cięłam się i inne takie rzeczy...Nie wiedziałam co robić...Wtedy  pomógł mi Maks.Gdyby nie on może nie było by mnie już tu.Jest jeden problem.....ja go nadal kocham.

Matka Leo i mój ojciec , oni coraz częściej się spotykają, a co za tym idzie ona z swoimi dziećmi przyjeżdża do naszego domu.Są to dla mnie trudne chwile.Bo jak mam z nim normalnie gadać...Raz rodzice powiedzieli żebyśmy poszliśmy na górę bo chcieli zostać sami. Leondre poszedł do mnie do pokoju.Próbował rozmawiać ale ja milczałam.Nie umiałam rozmawiać jakby nigdy nic.Dlatego wzięłam telefon i zaczęłam pisać na fb z znajomymi, i tak minął mi kolejny dzień,miesiąc i rok.Od naszego roztania minęły 2 lata.

Rozdział XVII


 *************1 miesiąc później*********************** Klara leżała w szpitalu przez miesiąc.Obudziła się a po tym wyposzczono ją do domu.Uwierzyła mi że te zdjęcia to był fotoskop.Dzisiaj z Klarą mamy się spotkać na deskę.Są to ostatnie dni razem.Jest już wrzesień i zaczyna się nasza trasa, czyli moja i Charliego.Nie będzie nas 1 miesiąc ponieważ koncerty mamy w Niemcach,Polsce,USA,Francja,Portugalia,Grecja i mniejsze państwa.Łącznie jest ich 20.No dobra teraz muszę się jakoś ubrać bo zaraz Klara przyjdzie

Poszliśmy na deskę,potem na lody.Dużo rozmawialiśmy i śmieliśmy się.Pożegnanie było najgorsze.Przytuliliśmy się i pocałowaliśmy.Leo odprowadził mnie do domu.
Całą noc nie mogłam spać.Myślałam że jak to będzie bez niego tyle czasu.

*Następny dzień*
 Wstałam o 6:30 tak jak zawsze do szkoły.W szkole są mili i fajni ludzie.Chyba najbardziej zaprzyjaźniłam się z Max'em .Z chłopakiem, o którego Leo jest zazdrosny,lecz nie ma o co.Traktuje go jako kumpla,nic więcej.

Kolejne dni mijały mi tak samo.Szkoła,spotkania z Max'em,nauka......

piątek, 8 kwietnia 2016

Rozdział XVI

Szybko wybiegłem z domu.Gdy dotarłem do przystanku sprawdziłem rozkład jazdy.Autobus był dopiero z 1h.Postanowiłem pojechać do szpitala rowerem, więc wróciłem do domu.Wyciągnąłem rower z garażu i pojechałem w stronę szpitala.

Będąc w szpitalu kierowałem się w stronę sali operacyjnych.Na miejscu czekał ojciec Klary.Cały zestresowany i smutny.Zapytałem się go co z nią.On odpowiedział mi "Walczą o nią,jej serce odmawia współpracy". Jeszcze bardziej się  zmartwiłem.Nie wiedziałem co z sobą zrobić.Operacja trwała już kilka godzin. Pielęgniarka wyszła nagle z bloku operacyjnego rozmawiając przez telefon"Potrzebna jest krew, dziewczyna umrze jeśli jej nie dostanie,potrzebna jest grupa 0". Ojciec Klary podbiegł do niej i próbował pytać co z nią ale pielęgniarka nie miała czasu odpowiedzieć.Musiała znaleźć krew.Nagle przypomniało mi się że Charlie ma tą grupę.Kiedyś byliśmy razem na badaniach krwi i słyszałem jak podawał swoją grupę lekarce.Musze szybko do niego zadzwonić.



- Charlie.Prawda że masz grupę 0 krwi?

-No tak a co?

-Klara.......ona miała wypadek a teraz potrzebuje krwi , ma taką grupę jak twoja. Proszę przyjedź do szpitala i pomóż jej.BŁAGAM.

-Jak to.! Już jadę.

Po dziesięciu minutach Charlie zjawił się w szpitalu.Poszedł na pobranie krwi jednak okazało się że doszło do pomyłki......Charlie nie ma grypy 0.
Nie wiedziałem co zrobić i podszedłem do pielęgniarki i powiedziałem żeby zbadano moją krew.Nigdy nie miałem tego badania bo się bałem.

************PO BADANIU****************

Okazało się że to ja mam grupę 0.Chyba wtedy w klinice doszło do pomyłki .Postanowiłem szybko żeby pobrali mi krew i dali Klarze.Ona potrzebowała jej dużo więcej niż się daje za pierwszym razem.Tak,oddałem tyle krwi ile potrzebowała.Wiem, że to zagraża mojemu zdrowiu ale ona jest w tej chwili najważniejsza.


****************PO OPERACJI*****************

Skończyła się już ta 8- godzinna operacja.Wywieźli ją na OIOM.Nie pozwolili wejść.Lekarze mówili jeszcze chwila i by mogła nie przeżyć.....

czwartek, 7 kwietnia 2016

Rozdział XV

***Leo***

Dostałem telefon od ojca Klary.

-Leo!!Klara ona.........

-Co się stało?Ona była umie niedawno.

-Pokłóciliście się?

-Tak jakby.Podejrzewała mnie o zdradę.

-Wszystko jasne.

-Ale co się stało?

-Klara miała wypadek..

-Co??Gdzie jest?

-Wpadła pod samochód...

-W którym szpitalu jest?

-Przy ulicy "xyz"

-Już jadę..

-Nie wiem czy to dobry pomysł, jeśli to przez ciebie.

-Nie.Napewno nie ja jej to wytłumaczyłem

-Nie przyjeżdżaj.

Postanowiłem pojawić się w szpitalu.Nie mogę zostawić jej samej.Ja ją kocham , nie wiem co sobie zrobię gdy coś się jej stanie.

Pojechałem do szpitala jak najszybciej.Klara miała w tym czasie operacje.Mogła jej nie przeżyć.Przecież jej serce.Wchodząc na korytarz zatrzymał mnie jej tata mówiąc dobrze że jesteś.Czekaliśmy do końca operacji w ciszy.Bardzo się o nią bałem.Gdy operacja się skończyła wyszedł lekarz.Powiedział "Następne godziny będą decydujące". Nie wytrzymałem i spytałem lekarza czy można do niej wejść.Lekarz powiedział"tylko rodzina". Skłamałem i powiedziałem że jestem jej bratem.Karol się uśmiechnął  i przytaknął.Wiedział jak bardzo mi na niej zależy i wpuścił mnie do niej.Klara była w śpiączce.Siadłem na okrągłym krześle obok jej łóżka i powiedziałem "Kocham Cię". Lekarz powiedział żebyśmy już poszli.Z ojcem Klary wyszliśmy z szpitala.On odwiózł mnie do domu i pojechał.Ja jednak pobiegłem na przystanek i pojechałem do niej znów.Dogadałem się z pielęgniarką i puściła mnie do Klary.Byłem u niej aż do rana gdy wszedł Karol.Zaśmiał się i powiedział "Wracaj do domu,musisz odpocząć". Poszedłem do domu na 2 godziny.Zadzwonił do mnie Tato Klary.Powiedział "Szybko, przyjeżdżaj tu ona umiera".
Wybiegłem z domu...........


Rozdział XIV

No więc tak..Moje życie się powoli wali.

Jestem  już w UK.Jadę do taty do szpitala.

Gdy dojechałam do szpitala okazało się że tata wyszedł.Pojechałam szybko do domu.Tak jak myślałam był tam.Weszłam do domu , przytuliłam go i opowiedziałam co się działo przez ten czas.Tato był zaskoczony i próbował mnie pocieszać.Poszłam do siebie na góre.Położyłam sie na łóżko i przysnęłam.

Była 19:00.Obudziłam się i spojrzałam na kalendarz.Dopiero teraz zorientowałam się że szkoła zaczyna się już za 3 tygodnie a ja jeszcze nikogo tutaj nie znam , no oprócz Leo...
Jak na złość właśnie dostałam sms od niego.

Od Leo xx

O co ci chodzi? Coś się stało? Martwię się..

Do Leo xx

Jakbyś niewiedział.

Od Leo xx

No nie wiem.

Do Leo xx

No to zapytaj się jej (wysłałam zdjęcie te , które dostałam od tego faceta)

Od Leo xx

Aaa to dziewczyna z M&G z koncertu w Warszawie.

Do Leo xx

Jeśli to dziewczyna z M&G to dlaczego tak się do niej kleisz?


Od Leo xx

Coo? To tylko do zdjęcia, jak do każdego zdjęcia.

_____________Nie odpisałam_______________


Następnego dnia poszłam do parku , tego co byłam pierwszy raz z Leo i Tilly.
Wszystkie wspomnienia wróciły.Nie wiedziałam co zrobić...Poszłam pod dom Leo.Chciałam wszystko wyjaśnić, ale nie weszłam do niego.Odchodząc od domu Leo, zauważył mnie.Zaczął biec za mną aż mnie dogonił.Powiedziałam mu że nie chce z nim rozmawiać..on jednak dał za wygraną i mu wszystko powiedziałam o tym facecie.On próbował mi powiedzieć że to nie prawda,że kocha tylko mnie..chciałam mu wierzyć ale nie mogłam.Powiedziałam mu żeby dał mi czas.....chciałam o wszystkim pomyśleć jeszcze raz.........czy powinnam być z nim czy nie.......


Po kilku minutach dostałam sms.

Od xxxxxxxxx

Miałaś odwalić się od Leo!Masz na to 10 min żeby powiedzieć mu że z nim zrywasz bo jak nie to po tobie.


Po tym SMS zaczęłam biec do domu.Nagle na drodze wyjechał samochód......nie zdążyłam uciec.

Rozdział XIII

Stwierdziłam że nie pójdę do nich.Nie zrobie tego.Wpadłam na pomysł że napisze list i wrzuce go do skrzynki.

Poszłam do sklepu.Kupiłam kartkę i długopis no i oczywiście kopertę.Zaczełam pisać list.Na początku nie wiedziałm co napisać...lecz po chwili napisałam całą kartkę.W liście napisałam:

"Za dużo już tego.Mam dosyć was i waszych problemów.Uśmierciliście moją mamę i chcieliście tatę i to dla tego że chciecie przeszczepić ze mnie organy dla Hani..i tak tego byście nie zrobili.2 lata temu miałam wypadek.Przez to jestem chora na serce.Nie wiadomo czy jutro mi się polepszy czy pogorszy.Przeszczepu bym najprawdopodobniej nie przeżyła...
Więc tak...Odczepcie się od mojego życia.Nie piszcie nie dzwońcie...
Ps.Zgłaszam na policję to że zapłaciliście za śmierć mojej matki..."

Gdy napisałam szybko im wrzuciłam do skrzynki na listy i pojechałam na lotnisko.Chciałam kupić bilet do UK a tu nagle jakaś babka do mnie "Nie słyszałaś? Dzisiaj rani był wybuch.Wszystkie loty są odwołane".

Po tym co mi powiedziała zdębiałam.Ja musze się szybko dostać do Walii.

Podbiegłam do kas ,tam mi uświadomili że to prawda..Loty dooiero prowadziły będą za miesiąc.

Po przemyśleniach zaczełam szukać jakiś innych rozwiązań.Znalazłam jakiegoś faceta, który ma swój samolot.Poprosiłam go o rozmowę.Umowiliśmy się w parku o 18.

****18*****

Przyszłam do parku o określonej godzinie.Pojawił się wysoki facet.Zaczeliśmy rozmowę:

-To po co chciałaś się spotkać?-zapytał pan.

-Słyszałam że ma pan samolot i wylatuje dziś do UK.

-Dobrze słyszałaś(zaśmiał się)
  A co masz z moim wylotem spólnego??

-Chciałabym z Panem polecieć.

-Hahaha...A niby dlaczego mam się zgodzić?

-Bo ma Pan serce.

-Polecisz ze mną ale pod jednym warunkiem..

-Jakim??

-żadnym...Wiem kim jesteś.

-jak to??

-Jesteś dziewczyną Leondre Devries.

-No tak.(zarumieniłam się)

-Zerwiesz z nim, ponieważ mojej córce się bardzo podoba.

-Hmmmm...oczywiście że NIE

-To nie lecisz ze mną.

-I bardzo dobrze.

-No dobra DZIEWCZYNKO!!Pogadamy inaczej. Twój kochany Leo gdy cie nie ma w domu zdradza cie z przypadkowymi BAMBINOS.

------Nie uwierzyłam i uciekłam------

Całą noc przepłakałam w hotelu do którego sie udałam.Co chwile dzwonił Leo.Nie potrafiłam odebrać.Ten facet dał mi kopertę z zdjęciami.

Otworzyłam ją a tam...Leo z jakąś dziewczyną...oni się całowali...

Leo dzwonił do mnie kolejny raz.Odebrałam.On zapytał "Gdzie jesteś" a ja mu odpowiedziałam "a ci cie to obchodzi,odwal .Nie psój mi życia po raz kolejny."

Rozpaczona poszłam do tego faceta.Zgodziłam się.Wylot był zaraz.

W locie myślałam tylko o tym by wszystko co złe opuściło mnie.

Leo mnie zdradza , mama nie żyje.


środa, 6 kwietnia 2016

Rozdział XII

Myślałam że po prostu wejde i wygarne im wszystko.Nie było tak.Gdy zbliżałam się do tego zielonego,wielkiego domu z którym kojażą się mi wszystkie te wspomniennia z dzieciństwa.To jak powiedzieli mi "Jedziemy na plac zabaw".Spakowali mi ciuchy i zabawki a jak się zapytałam czemu pakują odpowiedzieli że jak się wywale lub wybrudzę będe miała ciuchy na zmianę a zabawki po to żeby w drodze mi się nie nudziło.Gdy dojechaliśmy do "placu zabaw" podeszliśmy do jakiegoś budynku.Byłam wtedy niska i za bardzi nie umiałam czytać więc nie wiedziałam gdzie jestem.Powiedzieli mi żebym weszła a oni wejdą za mną.Tak nie było..Gdy weszłam do budynku oni znikneli.Ja szybko chciałam wyjść z budynku , lecz miła Pani Ania mnie zatrzymała i zapytała co się stało.Ja powiedziałam a ona sie domyśliła.Wzieła mnie do pokoju i wytłumaczyła.Ja nie pojełam tego że mnie rodzice zostawili władnie teraz na pastwe losu.Gdy były pierwsze święta w domu dziecka...uciekłam pierwszy raz..pobiegłam do kościoła a potem wsiadłam do pociągu i pojechałam do...Warszawy.Tam byłam z3 dni.Podeszłam do jakiejś pani i poprosiłam o pomoc.Ona odwiozła mnie do domu dziecka.Dziękuje Serdecznie tej Pani że nie przyjeła mnie bo teraz nie poznała bym Leo..no nie ważne.Gdy miałam 9,5 roku uciekłam.Tym razem spakowałam się.Zostawiłam liścik moim opiekunkom "Ja już tu nie wruce".Poszłam na dworzec ,chciałam pojechać do "kochanej rodzinki" i im wygarnąć wszystko co leżało mi ma sercu.W tym przeszkodził mi Karol,mój tato.Zaopiekował się mną.Teraz gdy musiałam wracać do tego domu miałam najgorsze myśli...Tak właśnie te......chciałam sie zabić.Nie zrobiłam tego bo Leo i tato.Nie pozwole żeby zmarnować swoje życie!Tato się ubudził,jestem z Leo.To dla mnie najważniejsze.Całą przeszłość chce zostawić! Nie wracać do tego!Gdy wruce do Angli ide na policje.Pewnie potem rozprawa sądowa czy coś,ale potem zapominam o wszystkim.Zmieniam numer telefonu...wszystko.Chce zacząć żyć szczęśliwie....

Rozdział XI

Doleciałam.Czekali na mnie,Leo i Charlie i ku mojemu zdziwieniu również Tilly.Gdy wychodziłam Leo podbiegł i przytulił oraz pocałował mnie.Potem przytuliłam Charliego i Tilly.Poszliśmy do samochodu.Było już ciemno.W aucie z tyłu siadłam ja i Leo.Oparłam głowę o jego ramię.Gdy dojechaliśmy do mojego domu ,Leo został na noc.Rozmawialiśmy i śmieliśmy się.

Rano ubrałam się, zjadłam coś i pojechałam do Taty.W tym czasie Leo poszedł do szkoły.Chciał nie iść i ze mną zostać ale kazałam mu iść.Musi nadrobić zaległości.Nie było go w szkole przez długi czas bo ja,trasa..

Poszłam na przystanek i pojechałam do szpitala.

W szpitalu dowiedziałam się że z tata nie chce się wybudzić.Poszłam do jego sali,przytuliłam go i powiedziałam "nie zostawiaj mnie,nie dam sobie rady sama tak jak wtedy na dworu".
Posiedziałam u niego i poszłam po 2h.Wychodząc usłyszałam krzyk pielęgniarek."Lekarzy,lekarzy Charlie się wybudził".Gdy to usłyszałm podbiegłam do sali ojca.Nie wpuszczono mnie.Zaczełam kłótnie z lekarzami ,że chcę tam wejść.W kłóceniu przeszkodził mi Leo.Podbiegł i uspokoił mnie.

Zaraz do sali wpuszczono mnie.Tato nie wiedział co się stało,gdzie jest...powiedziałam mu o wszystkim i o mamie....Tato zapytał się mnie kiedy pogrzeb.Powiedziałam mu że był.Tato nie odpowiedział nic.
Musiałam go zostawić bo chciał spać.Wychodząc z sali Leo przytulił mnie i wyszliśmy z szpitala.

Pewnie myślicie że "kochana rodzinka" zapomniała o mnie...ale tak nie jest.Dzwonią cały czas.Nie odbierałam aż do teraz.Powiedziałam:

- A teraz odpier****** się od demnie, mój tato się wybudził.
-Jak to? Miał nigdy się nie wybudzić!.
-Cooo?
-Nie nic
-Gadaj bo zadzwonie na policje
-No dobra,ojciec zapłacił temu co prowadził w taksówce, żeby wspowodował wypadek i żeby nikt nie przeżył,wtedy mieli by opiekę nad tobą a co za tym idzie PRZESZCZEP.
-Jaki przezczep?
-No organów...Hania jest chora na raka , nie można znaleść jej dawcy
--------rozłączyłam się---

Wybiegłam nagle od Leo, powiedziałam mu tylko że chce być sama.

Rozmyślałam nad tym.Oni chcą pozbawić mnie życia dla Hani..Jak tak można !! Przez to mama nie żyje..

Po 2h Leo do mnie zadzwonił po raz 50.

-Co się wróce"??
-Przyjdź do mnie , jestem w parku.

Po 10 minutach Leo przybiegł.Przytuliłam się do niego i powiedziałam co sie stało.Zaproponował mi żeby zgłosić to na policję.
Nie zgodziłam się.

Poszliśmy do domu.Kazałam Leo wyjść,chciłam to przemyśleć.Miałam wielką ochotę wydrzeć im się w twarz tak jak wtedy gdy miałam 10 lat.
Nie wytrzymałam..kupiłam bilet do Polski za ostatnie swoje oszczędności.Wylot miałam o 12:00.

***Rano***
Zadzwoniłam do Leo powiedziałam że dziś nie możemy się spotkać bo "odwiedzam rodzine".
Poszłam szybko do taty,jeszcze spał.Przytuliłam się do niego i powiedziałam "Nie martw się,wróce".

Pojechałam na lotnisko.Wsiadłam w samolot i poleciałam...

Gdy doleciałam myślałam nad przemową,którą im powiem.