sobota, 30 kwietnia 2016
"Always Be Yourself" #8 ~Ufaj Ludziom~
"Always Be Yourself" #7 ~Niespodzianka~
wtorek, 26 kwietnia 2016
"Always be Yourself" #6 ~Zasady są po to by je łamać~
niedziela, 24 kwietnia 2016
"Always Be Yourself" #5 ~Otwórz się na świat~
"Always Be Yourself" #5 "Don't Look Back"
sobota, 23 kwietnia 2016
"Always Be Yourself" #4 ~Stay Strong~
piątek, 22 kwietnia 2016
Rozdział XXVII ~Koniec , staje się początkiem~
"No więc powiem wam jak to wygląda : My byliśmy razem , potem był moment gdy wy zaczęliście się spotykać a ja z Klarą stwierdziliśmy że nie możemy być razem bo wy...lecz teraz wiemy co to jest życie ,i że trzeba spełniać marzenia.Będąc razem jesteśmy szczęśliwy.Nie pozwolę wam żeby najcudowniejsza osoba w moim życiu znowu ode mnie odeszła.Kocham Klare...-Ja też go kocham-Wtrąciła się Klara...". Rodzice nie odzywali się przez dłuższą chwilę.Mieli miny jakby ktoś umarł.Czyli kamienne a ich oczy nabrały smutku.Po 10 minutach niezręcznej ciszy , która w domu panowała od naszego przyjazdu.Nie wiem dlaczego ale wchodząc tutaj nie czułam się jak dawniej..czułam się obco.Jakby to miejsce nie było moje..chociaż dom stoi na mnie...Ojciec odezwał się "jesteście dziećmi, nic o życiu nie wiecie". Oznajmiłam ojcu że za tydzień będe jż miała 18 lat a co za idzie.WYPROWADZAM SIĘ.
Po tych słowach ojciec ani matka Leo się nie odzywała.Już wychodząc z domu dodałam "Tatusiu to widzimy się w sądzie za miesiąc,papa kocham cię".Tato podbiegł do mnie i zapytał o co chodzi.Odpowiedziałam mu że ona najlepiej wie o co chodzi.Wtedy matka Leo i Ojciec odwrócili się i poszli w głąb domu.Leo nie wiedział o co chodzi.Popatrzył się na mnie tymi swoimi , pięknymi brązowymi oczami i zadał pytanie o co chodzi..Powiedziałam mu że od jakiegoś czasu prowadziłam "śledztwo" na temat wypadku mojej mamy.Zatrudniłam detektywa i wyszło na to , że...Wtedy gdy był wypadek zapłacił kierowcy w sumie milon funtów aby spowodował wypadek.Dogadał się z biologicznymi rodzicami , aby przyjęli mnie po śmierci matki.Nie przewidział że się uprę i ucieknę i przyjadę do niego.Czasami myślę sobie dlaczego ludzie nie myślą-ale to tylko szczegół-.I w końcu wyszło na to że do tego zmusiła go twoja mamusia...
-ŻE CO?!!!!!!
Wiem, też tak zareagowałam.
-O mój Boże..Czyli za śmierciom twojej matki stoi moja matka?!
-Tak, trafiłeś w bigo!
-Dlazcego Mi tego wcześniej nie powiedziałaś?
-Bo myslałam że mnie zostawisz , czy coś takiego...Przepraszam
-Ja Ciebie? Nigdy kochanie.jesteś najcudowniejszą osobą jaką spotkałem w całym moim życiu.
-Ty też.Kocham Cię.
-Ja Ciebie też słoneczko-przytuliłem Klare-
No dobra , koniec tych czułości Leo..Co teraz zamierzasz?
-Hmmm...Pojedziemy po rzeczy do mojego domu i pojedziemy do mojego ojca, nie widziałem go z rok , ale przynajmniej on nikogo nie zabił-powiedział to zdanie jakby chciał mnie rozweselić,lecz nie było mi do śmiechu..
-No dobra,ja jadę do babci, jakoś nie mam ochoty siedzieć u twojego ojca.
-Rozumiem Cię...
Odprowadziłem Klarę do domu dziadków a sam poszedłem do domu rodziców i ukradkiem wszedłem do środka i zabrałam swoje rzeczy.Schodząc ze schodów wywróciłem się....mogłem to przewidzieć bo niosąc 2 walizki i plecak a drugiej ręce 3 torby rzeczy to było jasne że się wywalę.Miałem jeszcze nadzieję że nikt tego nie usłyszy ale się myliłem...Wbiegła moja matka..Zapytała gdzie idę , odpowiedziałem że do ojca....Widziałem to zdziwienie w jej oczach.Próbowała się głupio tłumaczyć ale nie chciało mi się jej słuchać.
Przez ostatni okres w życiu dużo się pozmieniało, mieszkam z ojcem, mimo wcześniejszych trudności losu przyjął mnie z otwartymi ramionami.Poznał Klarę,polubił ją.Ostatnio była rozprawa w sądzie..ojciec Klary trafił do więzienia na 30 lat a matka za pomaganie w morderstwie na 15 lat.Tilly mieszka z ojcem.Mój starszy brat ma już dziewczyne(nareszcie...heh)..i wyprowadził się do własnego mieszkania.Klara jakoś żyje z faktem że jej najlepszy kumpel,ojciec zabił jej matkę i chciał ją oddać tym wrednym ludziom.Podziwiam ją.Teraz jest wszystko inaczej,lepiej.
************************5 lat puźniej**********************
Klara i Ja.......yhy cały czas mi na niej zależy ale kochany Maks niby tylko kumpel rozkochał w sobie moją Klarę.Mają teraz dziecko i są szczęśliwą rodzinką..A ja jeżdżę na koncerty po całym świcie..Mam miliony fanek.Każda chce być ze mną lub Charlim ale cały czas ciągnie mnie do Klary,chociaż czasami chce mi się rzygać jej szczęściem.Cały czas żyje tamtym związkiem...Muszę to zmienić.robię to już teraz..poznałem bliżej Kasię(była przyjaciółka Klary).Ona jest naprawdę inna, wyrozumiała, piękna i zabawna i nie jest jak Klara, ona pod koniec naszego związku zaczęła dużo imprezować , pić..było tak codziennie IMPREZA,ALKOHOL,KAC.miałem tego dosyć ale kochałem ją..Pewno dnia oznajmiła mi że jest z Maxem.Jakoś nie było mi mega smutno bo to co było między nami nie miało sensu...
I koniec.Historia Klary i Leo się skończyła,Dziękuje za przeczytanie...
"Always Be Yourself" #3 ~Dasz radę~
czwartek, 21 kwietnia 2016
"Always Be Yourself" #2 (Prolog #2)
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej,Jestem Leondre
Należę do zespołu "Bars and Melody".Mam teraz 16 lat.Rapując w zespole przekazuję przekaz młodym ludziom(wiem , masło maślane).Gdy byłem młodszy prześladowano mnie w szkole.Na początku bałem się komuś o tym powiedzieć , lecz nie dałem rady sam pozbyć się tego problemu.Próbowałem unikać prześladowców.I tak zawsze mnie znaleźli i pobili.W końcu odważyłem się powiedzieć dorosłym.Przeniosłem się do innej szkoły i było już dobrze.Gdy byłem prześladowany pisałem rap.Właśnie ten co jest w piosence "Hopeful" zaśpiewanej w BGT.Cała widownia na sali krzyczała "wcisnąć złoty brzęczyk".I tak zrobił Simon Cowell.
środa, 20 kwietnia 2016
"Always Be Yourself" #1
Mam 15 lat.Jestem miła,często miewam głupawkę,ale tylko przy znajomych.Mam przyjaciół.Są oni najlepsi.
Zawszę mogę na nich liczyć.Z niektórymi poznałam się przez Internet.Tak bardzo polubiliśmy się pisząc i rozmawiając całymi wieczorami z Gabą i Filipem ,że postanowiliśmy się spotkać.Było to 6 miesięcy temu.Był sylwester.Gabriella zaprosiła mnie,Filipa,Kube,Klaudie do siebie do domu.Było to pierwsze nasze spotkanie.Nie było chwili ciszy.Mieliśmy mnóstwo tematów do gadania.Od tego czasu spotykamy się regularnie chociaż ja mieszkam od filipa 100km a Gabriela od Filipa 300.Droga do siebie trochę nam zajmuje ale zawsze gdy spotykamy się w tym gronie jest najlepiej.Poznaliśmy się przypadkiem przez grupę na portalu.Teraz ciągle gadamy i piszemy.No więc tak wyglądało moje życie do teraz.mieszkałam w Polsce , miałam super przyjaciół.O szkole wole nie wspominać.Teraz jest czerwiec a co za tym idzie koniec roku szkolnego.Dwa miesiące temu mama oznajmiła mi że się wyprowadzamy.Jak to ja nie zgodziłam się.Nie zostawię moich przyjaciół.Ale co ja mam do gadania.Przez ostatnie dwa miesiące próbowałam się buntować,wracać późno do domu.Myślałam że rodzice się domyślą że właśnie niszczą mi życie.Ale nie.Przeprowadzamy się do najbardziej znienawidzonego kraju dla mnie.Czyli Wielka Brytania a dokładnie Port Talbot.Po pierwsze nie lubie tego kraju bo mój biologiczny ojciec tam wyjechał i już nie jest z moją mamą.Ma nową rodzinę a ja za nim cholernie tęschnię.Nie wystarczają mi rozmowy prze telefon.Moje "koleżanki" (nie moge je tak nazwać bo nie są koleżankami) ze szkoły gdy się o tym dowiedziały to mówiły "OMG przecież tam mieszka Leondre z BAM". Tylko co mnie to obchodzi , ja o istnieniu tego zespołu nawet nie wiedziałam aż do tego momentu co im powiedziałam że się wyprowadzam.Ale fejm,będę mieszkała w tym mieście co te dziecko(tak wiem jest ode mnie starszy).A tak w sumie ten Leo jest przystojny, no ale to nie o nim.Ten drugi , chyba Charlie naprawdę ładnie śpiewa no ale tego rapu nie ocenie.Nie mój styl.Gdy dziewczyny z klasy gadały o Bambino myślałam że chodzi o kredki.Teraz się jakoś dziwnie czuję,gadając o fanach BaM myślałam że im chodzi o kredki , że są super a tu chodziło o nich.Dziwne to bo ja tyle siedzę w "internetach" i nigdy ich nie widziałam a jak się spytałam Gaby czy ich zna powiedziała że tak bo jej siostra ich wielbi.No dobra teraz nie o tym.Nie wiem jak to zrobię , ale nie mogę wyjechać.Nie bo stracę możliwość spotkania się z przyjaciółmi.I tak dopiero tą możliwość miałam więc...
Nie chcę ich stracić.Yghhh.......przecież ja tam nikogo nie znam.
Rozdział XXVI
-Mogę u Ciebie i dziadka zanocować, nie chce dłużej przyglądać się na to cholerne szczęście ojca.
-Oczywiście,napewno dziadek się ucieszy.
-Ojejciuuu...Dziękuje.Kocham Cie
-Ja ciebie też.Jest już 3 rano więc my będziemy się zbierać jak chcesz możesz teraz z nami pojechać do domu, wstąpimy jeszcze do Ciebie po ciuchy...
-Tak!Głupio mi pytać ale leo może pojechać z nami?
-Ojj Tak...Wiem jak Ci na nim zależy.
-Dziękuje Babciu.Idę jeszcze do ojca mu to powiedzieć
*Leo*
Gdy Klara mi powiedziała że jedziemy z jej dziadkami ucieszyłem się.Nie będę musiał słuchać tych wrzasków...Mam prawo do bycia szczęśliwym
Pojechaliśmy do domu .Wzięliśmy ciuchy na zmianę i ruszyliśmy w drogę.Dziadkowie Klary mieszkają od naszego domu około.1 godzinę dlatego z wesela wracaliśmy aż 3 godziny.Mama nawet nie zauważyła że mnie nie ma..tak jest zapatrzona w ojca Klary.nadal nie mogę pojąć dlaczego to zrobili.Już myslałem żeby się wyprowadzić do ojca ale nie zrobię tego Klarze,lecz może to by nam pomogło..Sam nie wiem.
*Klara*(3 godziny później)
Jesteśmy na miejscu.Jest już bardzo późno więc poszliśmy spać.
Rano.
Wstałam o 10.Sama się sobie dziwie że tak wcześnie.Zeszłam na dół do kuchni.Babcia już nie spała, była w kuchni i robiła śniadanie.Zaczęłyśmy rozmawiać o życiu i o moich podejrzewaniach.Wiem że to głupie ale mi sie wydaje że tato chciał śmierci mamy.Ta sprawa nie daje mi spokoju.
Leo zszedł do kuchni i pocałował mnie na to babcia powiedziała "A właśnie ,co zamiar macie zrobić,rodzice już wiedzą o was".Leo odpowiedział "tak szczerze nie interesuje mnie zdanie mamy czy ojca klary".Babcia powiedziała że najlepiej by było gdybyśmy się z nimi spotkali i im wszystko powiedzieli.
Zgodziliśmy się.Zadzwoniłam do taty i powiedziałam żeby o 19 byli w domu.Wytłumaczymy im wszystko.!
*********************************************************************************
Dziękuje za 432 wyświetlenia.
poniedziałek, 18 kwietnia 2016
Rozdział XXV
-Powiesz coś rodzicom ?
-Noo tak!Powiedziałeś mamie jak urwałam się z szkoły.Miałam szlaban na 2 miesiące.
-No to co!Jesteś jeszcze dzieckiem..nic nie rozumiesz.
-Wszystko rozumiem.Mam 14 lat i chyba wiem co widzę.
No wiecie , jesteście teraz rodzeństwem, nie wypada.
-A ty to wiesz....
I teraz ja zaczęłam mówić.
-Tilly , jeśli nie jesteś już dzieckiem to się tak zachowuj.My będziemy Cię kryć ze wszystkim a ty to co widziałaś dziś.Okey?
-Nie.Wiecie widziałam was już dawno ale nic nikomu nie mówiłam.Gdy się dowiedzą przynajmniej może nie będą razem.
-Nie..Zranisz ich
-No to co.Nie mogę!Może gdyby nie twój ojciec to by mama była jeszcze z tatą.
-Tilly!Oni wzięli rozwód 5 lat temu , nie ma już szans.-wtrącił się Leo.
Tilly nie ustąpiła nam.Pobiegła do matki i ojca.Wygadała się im a oni co?!.Tato żeby nie psuć wesela powiedział babci żeby ze mną porozmawiała i przemówiła mi do rozsądku a z leo ma porozmawiać sam.
Babcia przyszła do mnie i zaczęła się pytać "Ty go kochasz? Co do niego czujesz? Jesteś szczęśliwa?"
I tak dalej.....Odpowiedziałam "Kochaam go i zawsze kochałam , kiedyś to było moim marzeniem spotkanie Leo a teraz jeśli chcemy być razem i tyle razy gdy mi się coś działo on był przy mnie a ja przy nim.Nawet gdy nie byliśmy razem.Wiem że krzywdzę tym tate ale przecież on widział co mnie łączy z Leo....Ja już niczego nie rozumiem bo gdy mama zmarła wszystko się zmieniło...tato nawet nie rozpaczał po mamie jakoś długo , po 3 miesiącach zaczął się spotykać z mamą Leo.Między innymi zerwaliśmy przez nich....Czasami myślę że śmierć mamy była spowodowana spycjalnie"...
Babcia nie odezwała się przez chwilę....Potem powiedziała "Jeśli jesteś naprawdę w nim zakochana to coś wymyślim,a co do śmierci twojej mamy to napewno Karol nie zrobiłby tego ci , Nam i wszystkim innym"..."Ale ja tak myśle,on przestał się mną interesować po śmierci mamy , wracałam z imprez nad ranem, często byłam pijana a on zawsze mówił że to nic , każdemu się zdarza...a potem leciał na spotkania z Victorią..........Babciu mam do Ciebie prośbę............albo nie , nie mogę Cię o takie coś prosić"
Rozdział XXIV
Tato mi każe się przygotować bo ślub za 3 godziny a ja w piżamie łażę po domu.Ubrałam się w piękną sukienkę według Leo.Gdyby nie on założyłabym zwykłą sukienkę i tyle.
Założyłam tą sukienkę :
Wyprostowałam włosy, zrobiłam sobie makijaż i byłam gotowa.Leo ubrał się w garnitur.Doszliśmy pod urząd o 15:30.Mieliśmy 3o minut do rozpoczęcia.Leo zabrał mnie za budynek i zaczął całować.Przerwało nam bicie braw.To oznaczało że państwo młodzi wchodzą do sali.Przed wejściem zobaczyłam babcię i dziadka .Podbiegłam do niech i ich przytuliłam.Leondre podszedł grzecznie i z gracją , wziął ręke mojej babci i pocałował.Z dziadkiem się przewitał uściskiem dłoni.Poszliśmy wszyscy do sali.W drodze babcia się pytała kim jest ten "dżentelmen" ja powiedziałam że zostanie moim bratem,chociaż on i ja tego nie chcemy.Babcia chciała coś powiedzieć ale doszliśmy do drzwi sali gdzie miał odbyć się ślub.Sala naprawdę była piękna.
Zaczęło się wyznanie miłości "pocałunek". Nie mogłam się na to patrzeć.Chciało mi się płakać i za jednym razem śmiać.Zostanę rodzeństwem z własnym chłopakiem.EKSTRA.
Nareszcie się to skończyło. Jechaliśmy do domu weselnego , w którym miała być impreza.Mieliśmy tam również nocować.
Jesteśmy na miejscu.Sala tez jest piękna.Gdy zajmowaliśmy miejsca przy stołach już czekał na nas obiad.Zjedliśmy go.Potem przyszedł czas na pierwszy taniec pary młodej.I się zaczęło , zaczęli tańczyć.W dalszej kolejności każdy kto był w tej sali szedł tańczyć.No jakby inaczej...Leo zaprosił mnie do tańca.Zaczeliśmy tańczyć ,akurat leciała muzyka do wolnego.Leo objął mnie w tali .Tańczyliśmy w rogu sali więc nikt z rodziny nas nie widział.Leo pocałował mnie a ja odwzajemniłam jego gest.Hmm..przerwała nam mina Tilly stojącej koło Leo.
niedziela, 17 kwietnia 2016
Rozdział XXIII
W sumie to z Leo mogłabym dzielić pokój.
Tato kazał mi po kolacji posprzątać w Leo po remoncie.Ja powiedzialam mu "Ja nie jestem sprzątaczką".Tato widział że nie chciałam tego zrobić ,więc powiedział mi że to sam zrobi.
***2 tyg puźniej***
Jakoś przez te dwa tygodnie udało się nam ukryć to przed rodzicami,może dlatego że zajeli się przygotowaniami do ślubu.Aaa no bo ślub już za 2 dni.Jestem troche załamana.Będe miała brata.Super.Tyle razy korciło mnie by tacie się wygadać ale nie zrobiłam tego.
Tato zaproponował mi że bym na ślub zaprosiła Max'a.Bo nie będe miała partnera.Mi było juz wszystko jedno i powiedziałam że mam partnera i nie jest nim Max.Tato od razu pytal kto to i czy go zna.Powiedziałam mu że go zna i lubi.
Od tego momentu zaczeły się przeszukiwania komputera.Na szczęście miałam hasło na komputer i telefon.
Nadszedł dzień ślubu.
Wstałam rano , zjadłam śniadanie.Victoria chciała żebym z nią poszła do fryzjera,kosmetyczki..Powiedziałam jej że się źle czuje i wole odpocząć przed ślubem,przecież to ma być wspaniała uroczystość.Leo gdy to powiedziałam zaśmiał się i dodał że już nic tego dnia im nie zepsuje.
środa, 13 kwietnia 2016
Rozdział XXII
Leo z tatą wrócili.Victoria powiedziała żebyśmy poszli po zakupy do sklepu,miała na myśli mnie i Tilly , lecz Leo szybko powiedział "Tilly przecież idzie do koleżanki a Klara nie wie gdzie to jest to ja pójdę z nimi i ją zaprowadzę". Oczywiście się zgodzili.Gdy wyszliśmy z domu poszliśmy w stronę domu koleżanki Tilly.Potem poszliśmy w stronę sklepu.Leo zaczął się przytulać i mnie pocałował.Szliśmy całą drogę aż do sklepu trzymając się za ręce.Rozmawialiśmy na temat rodziców , Leo jak zwykle mówił że się nie zorientują ale ja przeczuwałam że albo zepsujemy im ślub albo pyszłość po ślubie.
Chciałam im to powiedzieć.Bałam się że nas rozłączą.Wiem, że musze to zrobić przed ślubem bo potem zostaniemy rodzinkom.Leo twierdzi że najlepiej zachowywać się normalnie przy nich tak samo jak kiedyś gdy wiedzieli o tym że byliśmy razem.Zgodziłam się , ponieważ za bardzo bałam im to tak po prostu powiedzieć.
Gdy wruciliśmy z sklepu...
Leo otworzył mi drzwi i przepuścił mnie pierwszą.Wchodziliśmy do domu śmiejąc się.Mama Leo na to do mojego taty "No widzisz? Pogodzili się".Jak to ja,wybuchnełam śmoechem jeszcze bardziej.Poszliśmy do mojego pokoju.Rozmawialiśmy.
Zawołano nas na kolacje.Przy stole Leo siadł obok mnie.Spytał się mojego ojca kiedy będzie wyremontowany jego pokój.On odpowiedział że nawet w tym tygodniu.Szczerze nie lubię dzielić pokoju z kimś,nawet z Leo.Przypomina mi się ten okres z dzieciństwa jak musiałam dzielić pokój z 3 innymi dziewczynami.
wtorek, 12 kwietnia 2016
Rozdział XXI
Jest już rano.Obudziły mnie kroki Victorii, która szła w stronę pokoju wraz z Tilly .Obudziłam Leo i kazałam mu szybko iść na swój materac.W ostatniej chwili Leo położył się Victoria weszła i zadała pytanie "Co zjemy na śniadanie". Wybuchałam śmiechem i powiedziałam że po proszę tosty.Leo szybko powiedział "ja też".Mama Leo wyszła i powiedziała żebyśmy zeszli za 10 minut na dół.Leo przyszedł do mnie i mnie pocałował. Zaczęliśmy się śmiać.Poszłam do łazienki , ubrałam się i umyłam.Leo ubrał się i wcześniej zeszedł na dół.
'
Gdy zeszłam na dół , Leo podszedł do mnie i chciał mnie pocałować.Ja szybko się usunęłam i powiedziałam mu żeby się ogarnął, przecież my nie możemy być razem.Przez resztę śniadania siedzieliśmy daleko od siebie.no nie mogłam...Leo cały czas się uśmiechał i patrzył na mnie.Całą tą szopkę przerwał Tato.Powiedział do Leo "Kończ szybko śniadanie bo jedziemy do miasta,wybierzesz meble do swojego pokoju".Leo oczywiście się zgodził.
Gdy chłopaki byli w mieście przyszła do mnie mama Leo.Zaczęła gadać.Chciała przeprosić za zachowanie Leo.Ja nie odpowiedziałam nic bo chciałam udawać obrażoną.Na koniec dodała "Teraz jest inaczej , ja z twoim tatą jesteśmy razem , próbuj traktować Leo jak brata".Jak to ja jak zwykle zepsułam wszystko i dodałam "ale ja nie umiem ". Ona odpowiedziała "Wiem że go nienawidzisz ale spróbuj chociaż".Ja odpowiedziałam trochę sarkazmem "Spróbuję, przecież chcę żebyście byli szczęśliwą parą i na zawsze".
niedziela, 10 kwietnia 2016
Rozdział XX
Ubrałam się w piękną,miętową sukienkę.
Przyjechali, zeszłam na dół i przywitałam się z nimi.Gdy tato mówił do Leo gdzie zanieść walizki padło zdanie "Ty zanieś swoje walizki do pokoju Klary.Na razie będziecie mieć razem pokój,musimy wyremontować pokój obok."Po tych słowach się mega wkurzyłam i poszłam na górę razem z Leo.Powiedziałam mu że śpi na podłodze.Leo zaśmiał się i się zgodził.Obrażona położyłam się na łóżko i weszłam na laptopa.Znowu była niezręczna cisza.W tej chwili najlepiej bym się przytuliła do mamy i wypłakała no ale jej już tyle nie ma z nami...
Gdy zasypiałam Leo spał na podłodze.Miałam już zamknięte oczy ale nie mogłam zasnąć.
Nagle głos powiedział do mnie "Przepraszam Cię za wszystko księżniczko,nadal Cię kocham".Z moim szczęściem nie mogłam udawać że śpię bo jak to ja kichnęłam.Leo powiedział "Na zdrowie" a ja po cichu "dziękuje". Zasnęłam.W nocy przebudziłam się ponieważ zaschło mi w gardle.Musiałam zejść na dół i napić się czegoś.Wchodząc do kuchni widziałam jak tato i mama Leo się całowali.Już nie przeszkadzałam im tylko poszłam do pokoju.Leo nie spał tylko zapytał mnie"słyszałaś co ci powiedziałem"?Odpowiedziałam TAK.Zaczęliśmy rozmawiać i wyszło na to że Leo mnie kocha.Gdy to powiedział przytuliłam się do niego.Tak mi tego brakowało.On zapytał się czy ja coś do niego czuje, powiedziałam mu prawdę, że zawsze go kochałam a te 2 lata były dla mnie ciężkie i smutne bo nie miałam swojego księcia przy sobie.Leo i Ja przytuliliśmy się a potem pocałowaliśmy.Całą noc przegadaliśmy jak dawniej.Leo co chwile próbował mnie przepraszać.Ja mu do końca nie wybaczyłam,zostawił mnie w najtrudniejszym okresie mojego życia , ale i tak zawsze mogłam na niego liczyć.O 4:00 Leo położył się koło mnie i usnął zresztą ja też.Następnego ranka obudziłam się o 10:00.Przez jakąś godzinę zastanawiałam się dlaczego tak szybko mu wybaczyłam,przecież i tak nie możemy być razem bo będziemy "rodzeństwem".
Rozdział XIX
Przez ostatni rok dużo się działo.Leo......on ze mną zerwał.To się zdarzyło jak wrócił z trasy.Wtedy nie umiałam sobie z tym poradzić.Cięłam się i inne takie rzeczy...Nie wiedziałam co robić...Wtedy pomógł mi Maks.Gdyby nie on może nie było by mnie już tu.Jest jeden problem.....ja go nadal kocham.
Matka Leo i mój ojciec , oni coraz częściej się spotykają, a co za tym idzie ona z swoimi dziećmi przyjeżdża do naszego domu.Są to dla mnie trudne chwile.Bo jak mam z nim normalnie gadać...Raz rodzice powiedzieli żebyśmy poszliśmy na górę bo chcieli zostać sami. Leondre poszedł do mnie do pokoju.Próbował rozmawiać ale ja milczałam.Nie umiałam rozmawiać jakby nigdy nic.Dlatego wzięłam telefon i zaczęłam pisać na fb z znajomymi, i tak minął mi kolejny dzień,miesiąc i rok.Od naszego roztania minęły 2 lata.
Rozdział XVII
*************1 miesiąc później*********************** Klara leżała w szpitalu przez miesiąc.Obudziła się a po tym wyposzczono ją do domu.Uwierzyła mi że te zdjęcia to był fotoskop.Dzisiaj z Klarą mamy się spotkać na deskę.Są to ostatnie dni razem.Jest już wrzesień i zaczyna się nasza trasa, czyli moja i Charliego.Nie będzie nas 1 miesiąc ponieważ koncerty mamy w Niemcach,Polsce,USA,Francja,Portugalia,Grecja i mniejsze państwa.Łącznie jest ich 20.No dobra teraz muszę się jakoś ubrać bo zaraz Klara przyjdzie
Poszliśmy na deskę,potem na lody.Dużo rozmawialiśmy i śmieliśmy się.Pożegnanie było najgorsze.Przytuliliśmy się i pocałowaliśmy.Leo odprowadził mnie do domu.
Całą noc nie mogłam spać.Myślałam że jak to będzie bez niego tyle czasu.
*Następny dzień*
Wstałam o 6:30 tak jak zawsze do szkoły.W szkole są mili i fajni ludzie.Chyba najbardziej zaprzyjaźniłam się z Max'em .Z chłopakiem, o którego Leo jest zazdrosny,lecz nie ma o co.Traktuje go jako kumpla,nic więcej.
Kolejne dni mijały mi tak samo.Szkoła,spotkania z Max'em,nauka......
piątek, 8 kwietnia 2016
Rozdział XVI
Będąc w szpitalu kierowałem się w stronę sali operacyjnych.Na miejscu czekał ojciec Klary.Cały zestresowany i smutny.Zapytałem się go co z nią.On odpowiedział mi "Walczą o nią,jej serce odmawia współpracy". Jeszcze bardziej się zmartwiłem.Nie wiedziałem co z sobą zrobić.Operacja trwała już kilka godzin. Pielęgniarka wyszła nagle z bloku operacyjnego rozmawiając przez telefon"Potrzebna jest krew, dziewczyna umrze jeśli jej nie dostanie,potrzebna jest grupa 0". Ojciec Klary podbiegł do niej i próbował pytać co z nią ale pielęgniarka nie miała czasu odpowiedzieć.Musiała znaleźć krew.Nagle przypomniało mi się że Charlie ma tą grupę.Kiedyś byliśmy razem na badaniach krwi i słyszałem jak podawał swoją grupę lekarce.Musze szybko do niego zadzwonić.
- Charlie.Prawda że masz grupę 0 krwi?
-No tak a co?
-Klara.......ona miała wypadek a teraz potrzebuje krwi , ma taką grupę jak twoja. Proszę przyjedź do szpitala i pomóż jej.BŁAGAM.
-Jak to.! Już jadę.
Po dziesięciu minutach Charlie zjawił się w szpitalu.Poszedł na pobranie krwi jednak okazało się że doszło do pomyłki......Charlie nie ma grypy 0.
Nie wiedziałem co zrobić i podszedłem do pielęgniarki i powiedziałem żeby zbadano moją krew.Nigdy nie miałem tego badania bo się bałem.
************PO BADANIU****************
Okazało się że to ja mam grupę 0.Chyba wtedy w klinice doszło do pomyłki .Postanowiłem szybko żeby pobrali mi krew i dali Klarze.Ona potrzebowała jej dużo więcej niż się daje za pierwszym razem.Tak,oddałem tyle krwi ile potrzebowała.Wiem, że to zagraża mojemu zdrowiu ale ona jest w tej chwili najważniejsza.
****************PO OPERACJI*****************
Skończyła się już ta 8- godzinna operacja.Wywieźli ją na OIOM.Nie pozwolili wejść.Lekarze mówili jeszcze chwila i by mogła nie przeżyć.....
czwartek, 7 kwietnia 2016
Rozdział XV
Dostałem telefon od ojca Klary.
-Leo!!Klara ona.........
-Co się stało?Ona była umie niedawno.
-Pokłóciliście się?
-Tak jakby.Podejrzewała mnie o zdradę.
-Wszystko jasne.
-Ale co się stało?
-Klara miała wypadek..
-Co??Gdzie jest?
-Wpadła pod samochód...
-W którym szpitalu jest?
-Przy ulicy "xyz"
-Już jadę..
-Nie wiem czy to dobry pomysł, jeśli to przez ciebie.
-Nie.Napewno nie ja jej to wytłumaczyłem
-Nie przyjeżdżaj.
Postanowiłem pojawić się w szpitalu.Nie mogę zostawić jej samej.Ja ją kocham , nie wiem co sobie zrobię gdy coś się jej stanie.
Pojechałem do szpitala jak najszybciej.Klara miała w tym czasie operacje.Mogła jej nie przeżyć.Przecież jej serce.Wchodząc na korytarz zatrzymał mnie jej tata mówiąc dobrze że jesteś.Czekaliśmy do końca operacji w ciszy.Bardzo się o nią bałem.Gdy operacja się skończyła wyszedł lekarz.Powiedział "Następne godziny będą decydujące". Nie wytrzymałem i spytałem lekarza czy można do niej wejść.Lekarz powiedział"tylko rodzina". Skłamałem i powiedziałem że jestem jej bratem.Karol się uśmiechnął i przytaknął.Wiedział jak bardzo mi na niej zależy i wpuścił mnie do niej.Klara była w śpiączce.Siadłem na okrągłym krześle obok jej łóżka i powiedziałem "Kocham Cię". Lekarz powiedział żebyśmy już poszli.Z ojcem Klary wyszliśmy z szpitala.On odwiózł mnie do domu i pojechał.Ja jednak pobiegłem na przystanek i pojechałem do niej znów.Dogadałem się z pielęgniarką i puściła mnie do Klary.Byłem u niej aż do rana gdy wszedł Karol.Zaśmiał się i powiedział "Wracaj do domu,musisz odpocząć". Poszedłem do domu na 2 godziny.Zadzwonił do mnie Tato Klary.Powiedział "Szybko, przyjeżdżaj tu ona umiera".
Wybiegłem z domu...........
Rozdział XIV
Jestem już w UK.Jadę do taty do szpitala.
Gdy dojechałam do szpitala okazało się że tata wyszedł.Pojechałam szybko do domu.Tak jak myślałam był tam.Weszłam do domu , przytuliłam go i opowiedziałam co się działo przez ten czas.Tato był zaskoczony i próbował mnie pocieszać.Poszłam do siebie na góre.Położyłam sie na łóżko i przysnęłam.
Była 19:00.Obudziłam się i spojrzałam na kalendarz.Dopiero teraz zorientowałam się że szkoła zaczyna się już za 3 tygodnie a ja jeszcze nikogo tutaj nie znam , no oprócz Leo...
Jak na złość właśnie dostałam sms od niego.
Od Leo xx
O co ci chodzi? Coś się stało? Martwię się..
Do Leo xx
Jakbyś niewiedział.
Od Leo xx
No nie wiem.
Do Leo xx
No to zapytaj się jej (wysłałam zdjęcie te , które dostałam od tego faceta)
Od Leo xx
Aaa to dziewczyna z M&G z koncertu w Warszawie.
Do Leo xx
Jeśli to dziewczyna z M&G to dlaczego tak się do niej kleisz?
Od Leo xx
Coo? To tylko do zdjęcia, jak do każdego zdjęcia.
_____________Nie odpisałam_______________
Następnego dnia poszłam do parku , tego co byłam pierwszy raz z Leo i Tilly.
Wszystkie wspomnienia wróciły.Nie wiedziałam co zrobić...Poszłam pod dom Leo.Chciałam wszystko wyjaśnić, ale nie weszłam do niego.Odchodząc od domu Leo, zauważył mnie.Zaczął biec za mną aż mnie dogonił.Powiedziałam mu że nie chce z nim rozmawiać..on jednak dał za wygraną i mu wszystko powiedziałam o tym facecie.On próbował mi powiedzieć że to nie prawda,że kocha tylko mnie..chciałam mu wierzyć ale nie mogłam.Powiedziałam mu żeby dał mi czas.....chciałam o wszystkim pomyśleć jeszcze raz.........czy powinnam być z nim czy nie.......
Po kilku minutach dostałam sms.
Od xxxxxxxxx
Miałaś odwalić się od Leo!Masz na to 10 min żeby powiedzieć mu że z nim zrywasz bo jak nie to po tobie.
Po tym SMS zaczęłam biec do domu.Nagle na drodze wyjechał samochód......nie zdążyłam uciec.
Rozdział XIII
Stwierdziłam że nie pójdę do nich.Nie zrobie tego.Wpadłam na pomysł że napisze list i wrzuce go do skrzynki.
Poszłam do sklepu.Kupiłam kartkę i długopis no i oczywiście kopertę.Zaczełam pisać list.Na początku nie wiedziałm co napisać...lecz po chwili napisałam całą kartkę.W liście napisałam:
"Za dużo już tego.Mam dosyć was i waszych problemów.Uśmierciliście moją mamę i chcieliście tatę i to dla tego że chciecie przeszczepić ze mnie organy dla Hani..i tak tego byście nie zrobili.2 lata temu miałam wypadek.Przez to jestem chora na serce.Nie wiadomo czy jutro mi się polepszy czy pogorszy.Przeszczepu bym najprawdopodobniej nie przeżyła...
Więc tak...Odczepcie się od mojego życia.Nie piszcie nie dzwońcie...
Ps.Zgłaszam na policję to że zapłaciliście za śmierć mojej matki..."
Gdy napisałam szybko im wrzuciłam do skrzynki na listy i pojechałam na lotnisko.Chciałam kupić bilet do UK a tu nagle jakaś babka do mnie "Nie słyszałaś? Dzisiaj rani był wybuch.Wszystkie loty są odwołane".
Po tym co mi powiedziała zdębiałam.Ja musze się szybko dostać do Walii.
Podbiegłam do kas ,tam mi uświadomili że to prawda..Loty dooiero prowadziły będą za miesiąc.
Po przemyśleniach zaczełam szukać jakiś innych rozwiązań.Znalazłam jakiegoś faceta, który ma swój samolot.Poprosiłam go o rozmowę.Umowiliśmy się w parku o 18.
****18*****
Przyszłam do parku o określonej godzinie.Pojawił się wysoki facet.Zaczeliśmy rozmowę:
-To po co chciałaś się spotkać?-zapytał pan.
-Słyszałam że ma pan samolot i wylatuje dziś do UK.
-Dobrze słyszałaś(zaśmiał się)
A co masz z moim wylotem spólnego??
-Chciałabym z Panem polecieć.
-Hahaha...A niby dlaczego mam się zgodzić?
-Bo ma Pan serce.
-Polecisz ze mną ale pod jednym warunkiem..
-Jakim??
-żadnym...Wiem kim jesteś.
-jak to??
-Jesteś dziewczyną Leondre Devries.
-No tak.(zarumieniłam się)
-Zerwiesz z nim, ponieważ mojej córce się bardzo podoba.
-Hmmmm...oczywiście że NIE
-To nie lecisz ze mną.
-I bardzo dobrze.
-No dobra DZIEWCZYNKO!!Pogadamy inaczej. Twój kochany Leo gdy cie nie ma w domu zdradza cie z przypadkowymi BAMBINOS.
------Nie uwierzyłam i uciekłam------
Całą noc przepłakałam w hotelu do którego sie udałam.Co chwile dzwonił Leo.Nie potrafiłam odebrać.Ten facet dał mi kopertę z zdjęciami.
Otworzyłam ją a tam...Leo z jakąś dziewczyną...oni się całowali...
Leo dzwonił do mnie kolejny raz.Odebrałam.On zapytał "Gdzie jesteś" a ja mu odpowiedziałam "a ci cie to obchodzi,odwal .Nie psój mi życia po raz kolejny."
Rozpaczona poszłam do tego faceta.Zgodziłam się.Wylot był zaraz.
W locie myślałam tylko o tym by wszystko co złe opuściło mnie.
Leo mnie zdradza , mama nie żyje.
środa, 6 kwietnia 2016
Rozdział XII
Myślałam że po prostu wejde i wygarne im wszystko.Nie było tak.Gdy zbliżałam się do tego zielonego,wielkiego domu z którym kojażą się mi wszystkie te wspomniennia z dzieciństwa.To jak powiedzieli mi "Jedziemy na plac zabaw".Spakowali mi ciuchy i zabawki a jak się zapytałam czemu pakują odpowiedzieli że jak się wywale lub wybrudzę będe miała ciuchy na zmianę a zabawki po to żeby w drodze mi się nie nudziło.Gdy dojechaliśmy do "placu zabaw" podeszliśmy do jakiegoś budynku.Byłam wtedy niska i za bardzi nie umiałam czytać więc nie wiedziałam gdzie jestem.Powiedzieli mi żebym weszła a oni wejdą za mną.Tak nie było..Gdy weszłam do budynku oni znikneli.Ja szybko chciałam wyjść z budynku , lecz miła Pani Ania mnie zatrzymała i zapytała co się stało.Ja powiedziałam a ona sie domyśliła.Wzieła mnie do pokoju i wytłumaczyła.Ja nie pojełam tego że mnie rodzice zostawili władnie teraz na pastwe losu.Gdy były pierwsze święta w domu dziecka...uciekłam pierwszy raz..pobiegłam do kościoła a potem wsiadłam do pociągu i pojechałam do...Warszawy.Tam byłam z3 dni.Podeszłam do jakiejś pani i poprosiłam o pomoc.Ona odwiozła mnie do domu dziecka.Dziękuje Serdecznie tej Pani że nie przyjeła mnie bo teraz nie poznała bym Leo..no nie ważne.Gdy miałam 9,5 roku uciekłam.Tym razem spakowałam się.Zostawiłam liścik moim opiekunkom "Ja już tu nie wruce".Poszłam na dworzec ,chciałam pojechać do "kochanej rodzinki" i im wygarnąć wszystko co leżało mi ma sercu.W tym przeszkodził mi Karol,mój tato.Zaopiekował się mną.Teraz gdy musiałam wracać do tego domu miałam najgorsze myśli...Tak właśnie te......chciałam sie zabić.Nie zrobiłam tego bo Leo i tato.Nie pozwole żeby zmarnować swoje życie!Tato się ubudził,jestem z Leo.To dla mnie najważniejsze.Całą przeszłość chce zostawić! Nie wracać do tego!Gdy wruce do Angli ide na policje.Pewnie potem rozprawa sądowa czy coś,ale potem zapominam o wszystkim.Zmieniam numer telefonu...wszystko.Chce zacząć żyć szczęśliwie....
Rozdział XI
Doleciałam.Czekali na mnie,Leo i Charlie i ku mojemu zdziwieniu również Tilly.Gdy wychodziłam Leo podbiegł i przytulił oraz pocałował mnie.Potem przytuliłam Charliego i Tilly.Poszliśmy do samochodu.Było już ciemno.W aucie z tyłu siadłam ja i Leo.Oparłam głowę o jego ramię.Gdy dojechaliśmy do mojego domu ,Leo został na noc.Rozmawialiśmy i śmieliśmy się.
Rano ubrałam się, zjadłam coś i pojechałam do Taty.W tym czasie Leo poszedł do szkoły.Chciał nie iść i ze mną zostać ale kazałam mu iść.Musi nadrobić zaległości.Nie było go w szkole przez długi czas bo ja,trasa..
Poszłam na przystanek i pojechałam do szpitala.
W szpitalu dowiedziałam się że z tata nie chce się wybudzić.Poszłam do jego sali,przytuliłam go i powiedziałam "nie zostawiaj mnie,nie dam sobie rady sama tak jak wtedy na dworu".
Posiedziałam u niego i poszłam po 2h.Wychodząc usłyszałam krzyk pielęgniarek."Lekarzy,lekarzy Charlie się wybudził".Gdy to usłyszałm podbiegłam do sali ojca.Nie wpuszczono mnie.Zaczełam kłótnie z lekarzami ,że chcę tam wejść.W kłóceniu przeszkodził mi Leo.Podbiegł i uspokoił mnie.
Zaraz do sali wpuszczono mnie.Tato nie wiedział co się stało,gdzie jest...powiedziałam mu o wszystkim i o mamie....Tato zapytał się mnie kiedy pogrzeb.Powiedziałam mu że był.Tato nie odpowiedział nic.
Musiałam go zostawić bo chciał spać.Wychodząc z sali Leo przytulił mnie i wyszliśmy z szpitala.
Pewnie myślicie że "kochana rodzinka" zapomniała o mnie...ale tak nie jest.Dzwonią cały czas.Nie odbierałam aż do teraz.Powiedziałam:
- A teraz odpier****** się od demnie, mój tato się wybudził.
-Jak to? Miał nigdy się nie wybudzić!.
-Cooo?
-Nie nic
-Gadaj bo zadzwonie na policje
-No dobra,ojciec zapłacił temu co prowadził w taksówce, żeby wspowodował wypadek i żeby nikt nie przeżył,wtedy mieli by opiekę nad tobą a co za tym idzie PRZESZCZEP.
-Jaki przezczep?
-No organów...Hania jest chora na raka , nie można znaleść jej dawcy
--------rozłączyłam się---
Wybiegłam nagle od Leo, powiedziałam mu tylko że chce być sama.
Rozmyślałam nad tym.Oni chcą pozbawić mnie życia dla Hani..Jak tak można !! Przez to mama nie żyje..
Po 2h Leo do mnie zadzwonił po raz 50.
-Co się wróce"??
-Przyjdź do mnie , jestem w parku.
Po 10 minutach Leo przybiegł.Przytuliłam się do niego i powiedziałam co sie stało.Zaproponował mi żeby zgłosić to na policję.
Nie zgodziłam się.
Poszliśmy do domu.Kazałam Leo wyjść,chciłam to przemyśleć.Miałam wielką ochotę wydrzeć im się w twarz tak jak wtedy gdy miałam 10 lat.
Nie wytrzymałam..kupiłam bilet do Polski za ostatnie swoje oszczędności.Wylot miałam o 12:00.
***Rano***
Zadzwoniłam do Leo powiedziałam że dziś nie możemy się spotkać bo "odwiedzam rodzine".
Poszłam szybko do taty,jeszcze spał.Przytuliłam się do niego i powiedziałam "Nie martw się,wróce".
Pojechałam na lotnisko.Wsiadłam w samolot i poleciałam...
Gdy doleciałam myślałam nad przemową,którą im powiem.







