poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Rozdział XXIV

Victoria pojechała do kosmetyczki i fryzjera w tym czasie zaczęłam przeglądać listę gości .Jakoś wcześniej nawet o tym nie pomyślałam.Na pierwszy rzut oka zobaczyłam babcię.Mamę mojej zmarłej mamy.Lubie ją i dziadka z strony mamy najbardziej bo z strony taty.....Gdy tato mnie adoptował , babcia nie lubiła mnie i odradzała tej decyzji tacie.Zdziwiłam się że tato ją zaprosił.Pewnie wiedział że to dla mnie ważne, chociaż od pewnego czasu tate tylko Victoria i Tilly obchodzą.W sumie to mi odpowiadało.Mogłam chodzić na imprezy i ojcowi to nie przeszkadzało że wracałam o 5 rano.

Tato mi każe się przygotować bo ślub za 3 godziny a ja w piżamie łażę po domu.Ubrałam się w piękną sukienkę według Leo.Gdyby nie on założyłabym zwykłą sukienkę i tyle.

Założyłam tą sukienkę :
Wyprostowałam włosy, zrobiłam sobie makijaż i byłam gotowa.Leo ubrał się w garnitur.Doszliśmy pod urząd o 15:30.Mieliśmy 3o minut do rozpoczęcia.Leo zabrał mnie za budynek i zaczął całować.Przerwało nam bicie braw.To oznaczało że państwo młodzi wchodzą do sali.Przed wejściem zobaczyłam babcię i dziadka .Podbiegłam do niech i ich przytuliłam.Leondre podszedł grzecznie i z gracją , wziął ręke mojej babci i pocałował.Z dziadkiem się przewitał uściskiem dłoni.Poszliśmy wszyscy do sali.W drodze babcia się pytała kim jest ten "dżentelmen" ja powiedziałam że zostanie moim bratem,chociaż on i ja tego nie chcemy.Babcia chciała coś powiedzieć ale doszliśmy do drzwi sali gdzie miał odbyć się ślub.Sala naprawdę była piękna.

Zaczęło się wyznanie miłości "pocałunek". Nie mogłam się na to patrzeć.Chciało mi się płakać i za jednym razem śmiać.Zostanę rodzeństwem z własnym chłopakiem.EKSTRA.

Nareszcie się to skończyło. Jechaliśmy do domu weselnego , w którym miała być impreza.Mieliśmy tam również nocować.

Jesteśmy na miejscu.Sala tez jest piękna.Gdy zajmowaliśmy miejsca przy stołach już czekał na nas obiad.Zjedliśmy go.Potem przyszedł czas na pierwszy taniec pary młodej.I się zaczęło , zaczęli tańczyć.W dalszej kolejności każdy kto był w tej sali szedł tańczyć.No jakby inaczej...Leo zaprosił mnie do tańca.Zaczeliśmy tańczyć ,akurat leciała muzyka do wolnego.Leo objął mnie w tali .Tańczyliśmy w rogu sali więc nikt z rodziny nas nie widział.Leo pocałował mnie a ja odwzajemniłam jego gest.Hmm..przerwała nam mina Tilly stojącej koło Leo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz