piątek, 22 kwietnia 2016

Rozdział XXVII ~Koniec , staje się początkiem~

I tak się stało.Kolejnego dnia pojechałam wraz z Leondre do domu.Czekali tam już rodzice.Po ich minach było widać złość.Wchodząc do domu zrobiła się niezręczna cisza.Tato powiedział swoim jak wiadomo złym głosem "o nareszcie aniołki się pojawiły".Nie miałam ochoty się odzywać , więc zaczął tą rozmowę Leo.
"No więc powiem wam jak to wygląda : My byliśmy razem , potem był moment gdy wy zaczęliście się spotykać a ja z Klarą stwierdziliśmy że nie możemy być razem bo wy...lecz teraz wiemy co to jest życie ,i że trzeba spełniać marzenia.Będąc razem jesteśmy szczęśliwy.Nie pozwolę wam żeby najcudowniejsza osoba w moim życiu znowu ode mnie odeszła.Kocham Klare...-Ja też go kocham-Wtrąciła się Klara...". Rodzice nie odzywali się przez dłuższą chwilę.Mieli miny jakby ktoś umarł.Czyli kamienne a ich oczy nabrały smutku.Po 10 minutach niezręcznej ciszy , która w domu panowała od naszego przyjazdu.Nie wiem dlaczego ale wchodząc tutaj nie czułam się jak dawniej..czułam się obco.Jakby to miejsce nie było moje..chociaż dom stoi na mnie...Ojciec odezwał się "jesteście dziećmi, nic o życiu nie wiecie". Oznajmiłam ojcu że za tydzień będe jż miała 18 lat a co za idzie.WYPROWADZAM SIĘ.

Po tych słowach ojciec ani matka Leo się nie odzywała.Już wychodząc z domu dodałam "Tatusiu to widzimy się w sądzie za miesiąc,papa kocham cię".Tato podbiegł do mnie i zapytał o co chodzi.Odpowiedziałam mu że ona najlepiej wie o co chodzi.Wtedy matka Leo i Ojciec odwrócili się i poszli w głąb domu.Leo nie wiedział o co chodzi.Popatrzył się na mnie tymi swoimi , pięknymi brązowymi oczami i zadał pytanie o co chodzi..Powiedziałam mu że od jakiegoś czasu prowadziłam "śledztwo" na temat wypadku mojej mamy.Zatrudniłam detektywa i wyszło na to , że...Wtedy gdy był wypadek zapłacił kierowcy w sumie milon funtów aby spowodował wypadek.Dogadał się z biologicznymi rodzicami , aby przyjęli mnie po śmierci matki.Nie przewidział że się uprę i ucieknę i przyjadę do niego.Czasami myślę sobie dlaczego ludzie nie myślą-ale to tylko szczegół-.I w końcu wyszło na to że do tego zmusiła go twoja mamusia...
-ŻE CO?!!!!!!
Wiem, też tak zareagowałam.
-O mój Boże..Czyli za śmierciom twojej matki stoi moja matka?!
-Tak, trafiłeś w bigo!
-Dlazcego Mi tego wcześniej nie powiedziałaś?
-Bo myslałam że mnie zostawisz , czy coś takiego...Przepraszam
-Ja Ciebie? Nigdy kochanie.jesteś najcudowniejszą osobą jaką spotkałem w całym moim życiu.
-Ty też.Kocham Cię.
-Ja Ciebie też słoneczko-przytuliłem Klare-

No dobra , koniec tych czułości Leo..Co teraz zamierzasz?
-Hmmm...Pojedziemy po rzeczy do mojego domu i pojedziemy do mojego ojca, nie widziałem go z rok , ale przynajmniej on nikogo nie zabił-powiedział to zdanie jakby chciał mnie rozweselić,lecz nie było mi do śmiechu..
-No dobra,ja jadę do babci, jakoś nie mam ochoty siedzieć u twojego ojca.
-Rozumiem Cię...

Odprowadziłem Klarę do domu dziadków a sam poszedłem do domu rodziców i ukradkiem wszedłem do środka i zabrałam swoje rzeczy.Schodząc ze schodów wywróciłem się....mogłem to przewidzieć bo niosąc 2 walizki i plecak a drugiej ręce 3 torby rzeczy to było jasne że się wywalę.Miałem jeszcze nadzieję że nikt tego nie usłyszy ale się myliłem...Wbiegła moja matka..Zapytała gdzie idę , odpowiedziałem że do ojca....Widziałem to zdziwienie w jej oczach.Próbowała się głupio tłumaczyć ale nie chciało mi się jej słuchać.


Przez ostatni okres w życiu dużo się pozmieniało, mieszkam z ojcem, mimo wcześniejszych trudności losu przyjął mnie z otwartymi ramionami.Poznał Klarę,polubił ją.Ostatnio była rozprawa w sądzie..ojciec Klary trafił do więzienia na 30 lat a matka za pomaganie w morderstwie na 15 lat.Tilly mieszka z ojcem.Mój starszy brat ma już dziewczyne(nareszcie...heh)..i wyprowadził się do własnego mieszkania.Klara jakoś żyje z faktem że jej najlepszy kumpel,ojciec zabił jej matkę i chciał ją oddać tym wrednym ludziom.Podziwiam ją.Teraz jest wszystko inaczej,lepiej.


************************5 lat puźniej**********************

Klara i Ja.......yhy cały czas mi na niej zależy ale kochany Maks niby tylko kumpel rozkochał w sobie moją Klarę.Mają teraz dziecko i są szczęśliwą rodzinką..A ja jeżdżę na koncerty po całym świcie..Mam miliony fanek.Każda chce być ze mną lub Charlim ale cały czas ciągnie mnie do Klary,chociaż czasami chce mi się rzygać jej szczęściem.Cały czas żyje tamtym związkiem...Muszę to zmienić.robię to już teraz..poznałem bliżej Kasię(była przyjaciółka Klary).Ona jest naprawdę inna, wyrozumiała, piękna i zabawna i nie jest jak Klara, ona pod koniec naszego związku zaczęła dużo imprezować , pić..było tak codziennie IMPREZA,ALKOHOL,KAC.miałem tego dosyć ale kochałem ją..Pewno dnia oznajmiła mi że jest z Maxem.Jakoś nie było mi mega smutno bo to co było między nami nie miało sensu...

I koniec.Historia Klary i Leo się skończyła,Dziękuje za przeczytanie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz