Stwierdziłam że nie pójdę do nich.Nie zrobie tego.Wpadłam na pomysł że napisze list i wrzuce go do skrzynki.
Poszłam do sklepu.Kupiłam kartkę i długopis no i oczywiście kopertę.Zaczełam pisać list.Na początku nie wiedziałm co napisać...lecz po chwili napisałam całą kartkę.W liście napisałam:
"Za dużo już tego.Mam dosyć was i waszych problemów.Uśmierciliście moją mamę i chcieliście tatę i to dla tego że chciecie przeszczepić ze mnie organy dla Hani..i tak tego byście nie zrobili.2 lata temu miałam wypadek.Przez to jestem chora na serce.Nie wiadomo czy jutro mi się polepszy czy pogorszy.Przeszczepu bym najprawdopodobniej nie przeżyła...
Więc tak...Odczepcie się od mojego życia.Nie piszcie nie dzwońcie...
Ps.Zgłaszam na policję to że zapłaciliście za śmierć mojej matki..."
Gdy napisałam szybko im wrzuciłam do skrzynki na listy i pojechałam na lotnisko.Chciałam kupić bilet do UK a tu nagle jakaś babka do mnie "Nie słyszałaś? Dzisiaj rani był wybuch.Wszystkie loty są odwołane".
Po tym co mi powiedziała zdębiałam.Ja musze się szybko dostać do Walii.
Podbiegłam do kas ,tam mi uświadomili że to prawda..Loty dooiero prowadziły będą za miesiąc.
Po przemyśleniach zaczełam szukać jakiś innych rozwiązań.Znalazłam jakiegoś faceta, który ma swój samolot.Poprosiłam go o rozmowę.Umowiliśmy się w parku o 18.
****18*****
Przyszłam do parku o określonej godzinie.Pojawił się wysoki facet.Zaczeliśmy rozmowę:
-To po co chciałaś się spotkać?-zapytał pan.
-Słyszałam że ma pan samolot i wylatuje dziś do UK.
-Dobrze słyszałaś(zaśmiał się)
A co masz z moim wylotem spólnego??
-Chciałabym z Panem polecieć.
-Hahaha...A niby dlaczego mam się zgodzić?
-Bo ma Pan serce.
-Polecisz ze mną ale pod jednym warunkiem..
-Jakim??
-żadnym...Wiem kim jesteś.
-jak to??
-Jesteś dziewczyną Leondre Devries.
-No tak.(zarumieniłam się)
-Zerwiesz z nim, ponieważ mojej córce się bardzo podoba.
-Hmmmm...oczywiście że NIE
-To nie lecisz ze mną.
-I bardzo dobrze.
-No dobra DZIEWCZYNKO!!Pogadamy inaczej. Twój kochany Leo gdy cie nie ma w domu zdradza cie z przypadkowymi BAMBINOS.
------Nie uwierzyłam i uciekłam------
Całą noc przepłakałam w hotelu do którego sie udałam.Co chwile dzwonił Leo.Nie potrafiłam odebrać.Ten facet dał mi kopertę z zdjęciami.
Otworzyłam ją a tam...Leo z jakąś dziewczyną...oni się całowali...
Leo dzwonił do mnie kolejny raz.Odebrałam.On zapytał "Gdzie jesteś" a ja mu odpowiedziałam "a ci cie to obchodzi,odwal .Nie psój mi życia po raz kolejny."
Rozpaczona poszłam do tego faceta.Zgodziłam się.Wylot był zaraz.
W locie myślałam tylko o tym by wszystko co złe opuściło mnie.
Leo mnie zdradza , mama nie żyje.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz