środa, 6 kwietnia 2016

Rozdział XI

Doleciałam.Czekali na mnie,Leo i Charlie i ku mojemu zdziwieniu również Tilly.Gdy wychodziłam Leo podbiegł i przytulił oraz pocałował mnie.Potem przytuliłam Charliego i Tilly.Poszliśmy do samochodu.Było już ciemno.W aucie z tyłu siadłam ja i Leo.Oparłam głowę o jego ramię.Gdy dojechaliśmy do mojego domu ,Leo został na noc.Rozmawialiśmy i śmieliśmy się.

Rano ubrałam się, zjadłam coś i pojechałam do Taty.W tym czasie Leo poszedł do szkoły.Chciał nie iść i ze mną zostać ale kazałam mu iść.Musi nadrobić zaległości.Nie było go w szkole przez długi czas bo ja,trasa..

Poszłam na przystanek i pojechałam do szpitala.

W szpitalu dowiedziałam się że z tata nie chce się wybudzić.Poszłam do jego sali,przytuliłam go i powiedziałam "nie zostawiaj mnie,nie dam sobie rady sama tak jak wtedy na dworu".
Posiedziałam u niego i poszłam po 2h.Wychodząc usłyszałam krzyk pielęgniarek."Lekarzy,lekarzy Charlie się wybudził".Gdy to usłyszałm podbiegłam do sali ojca.Nie wpuszczono mnie.Zaczełam kłótnie z lekarzami ,że chcę tam wejść.W kłóceniu przeszkodził mi Leo.Podbiegł i uspokoił mnie.

Zaraz do sali wpuszczono mnie.Tato nie wiedział co się stało,gdzie jest...powiedziałam mu o wszystkim i o mamie....Tato zapytał się mnie kiedy pogrzeb.Powiedziałam mu że był.Tato nie odpowiedział nic.
Musiałam go zostawić bo chciał spać.Wychodząc z sali Leo przytulił mnie i wyszliśmy z szpitala.

Pewnie myślicie że "kochana rodzinka" zapomniała o mnie...ale tak nie jest.Dzwonią cały czas.Nie odbierałam aż do teraz.Powiedziałam:

- A teraz odpier****** się od demnie, mój tato się wybudził.
-Jak to? Miał nigdy się nie wybudzić!.
-Cooo?
-Nie nic
-Gadaj bo zadzwonie na policje
-No dobra,ojciec zapłacił temu co prowadził w taksówce, żeby wspowodował wypadek i żeby nikt nie przeżył,wtedy mieli by opiekę nad tobą a co za tym idzie PRZESZCZEP.
-Jaki przezczep?
-No organów...Hania jest chora na raka , nie można znaleść jej dawcy
--------rozłączyłam się---

Wybiegłam nagle od Leo, powiedziałam mu tylko że chce być sama.

Rozmyślałam nad tym.Oni chcą pozbawić mnie życia dla Hani..Jak tak można !! Przez to mama nie żyje..

Po 2h Leo do mnie zadzwonił po raz 50.

-Co się wróce"??
-Przyjdź do mnie , jestem w parku.

Po 10 minutach Leo przybiegł.Przytuliłam się do niego i powiedziałam co sie stało.Zaproponował mi żeby zgłosić to na policję.
Nie zgodziłam się.

Poszliśmy do domu.Kazałam Leo wyjść,chciłam to przemyśleć.Miałam wielką ochotę wydrzeć im się w twarz tak jak wtedy gdy miałam 10 lat.
Nie wytrzymałam..kupiłam bilet do Polski za ostatnie swoje oszczędności.Wylot miałam o 12:00.

***Rano***
Zadzwoniłam do Leo powiedziałam że dziś nie możemy się spotkać bo "odwiedzam rodzine".
Poszłam szybko do taty,jeszcze spał.Przytuliłam się do niego i powiedziałam "Nie martw się,wróce".

Pojechałam na lotnisko.Wsiadłam w samolot i poleciałam...

Gdy doleciałam myślałam nad przemową,którą im powiem.

2 komentarze: