-To jest mój tekst mała!-powiedział roześmiany Leo.
-Oj dobrze,dobrze i nie nazywaj mnie mała ,stary.-powiedziała roześmiana Alex próbując być chociaż trochę poważną.
-Nie kłóćcie się dzieci.-powiedział Charlie,był poważny i podekscytowany przyjazdem jego wybranki.
-Okey Tatusiu-odpowiedzieliśmy równocześnie(Alex i Leo)
**********10 minut później*********
-To ,do której kwiaciarni idziemy?-zapytał Charlie wyszukując wzrokiem kwiatów.
-Może do tej za rogiem?-powiedział Leo,widać było że nie chciało mu się dalej iść.
-O tak , byłam tam kiedyś i są tam piękne kwiaty.-powiedziałam z dumą , że chociaż wiem gdzie są fajne kwiaty w Wrocławiu.
-To chodźmy-powiedział Charls.
W drodze do kwiaciarni Charlie powiedział mi,żeby kupić sto róż.Myślałam że sobie żartuje ale mówił na serio.Zastanawiałam się czy będzie tam sto róż ,ponieważ jest to dosyć mała kwiaciarnia.
************W Kwiaciarni************
-Dzień Dobry-Powiedziałam.
-Dzień Dobry drogie dziecko, co dla Ciebie?-powiedziała przemiła sprzedawczyni.
-Nie dla mnie , lecz dla mojego przyjaciele , lecz on nie umie dogadać się w języku polskim , ponieważ jest z Anglii , więc ja będę mówiła.-nie wiem dlaczego ale zaczęłam się tłumaczyć.
-No dobrze,to jakie kwiaty dla was?-zapytała.
-Sto czerwonych róż.-powiedziałam prawie śmiejąc się.
-Ooo.Akurat godzinę temu była dostawa stu róż.-powiedziała uśmiechnięta Pani sprzedawczyni.Na etykiecie widziałam , że ma na imię Edyta Nowańska.Ach nie lubię tego tego nazwiska..
Pani wydała nam sto róż.Zapłaciliśmy i wzięliśmy je.Znaczy chłopaki.A ja szłam obok Leo.W sumie trzymaliśmy się za ręce.Nie wiem dlaczego.Jakoś tak wyszło.Dzięki temu jakaś starsza pani podeszła do nas i zaczęła nam gratulować i życzyć szczęścia.Musieliśmy się jej tłumaczyć że to kwiaty dla dziewczyny Charliego a my się trzymamy za ręce po przyjacielsku.Nie wiem dlaczego ale gdy powiedziałam o tym ,że trzymamy się po przyjacielsku to mina Leo nagle posmutniała.A może on coś do mnie czuje?..Alex ogarnij się,taki ktoś jak Leondre Devries i taki ktoś jak ja..to niemożliwe...
* * *Leo* * *
W parku podeszła do nas jakaś starsza Pani,zaczęła mi i Alex gratulować i życzyć szczęścia.To wszystko przez o ,że trzymałem róże Charliego-i to całe 100-,ponieważ Charlie rozmawiał przez telefon z Gabi,powiedziała że przyjadą w nocy.I od razu pojedzie do niego.Podobno miała przyjechać z jakimś Filipem ale on nie może,musi zajmować się młodszym rodzeństwem.Jego rodzice wyjechali do pracy i tak jakoś wyszło.Alex mówiła ,że jak będzie miała więcej czasu to do niego pojedzie i mu pomoże.No a wracając do tej starszej Pani to Alex na końcu dodała"Leo to mój najlepszy przyjaciel,a róże są dla dziewczyny kolegi.Trochę przyznam się , że zrobiło mi się smutno bo liczyłem że Alex nie zaprzeczy.No kurde.Zakochałem się w niej.Zrobię wszystko by była bezpieczna,szczęśliwa.
Jesteśmy już w hotelu.Nasze mamy czyli moja i Charliego mają pokoje na innym piętrze.Jest to duży plus ponieważ nie wiem jak by zareagowały taką mini imprezę.
Gabi zadzwoniła do Cahrliego ,że przyjedzie w nocy.O czwartej.Jakoś tak.Żeby im nie przeszkadzać bo pewnie ze chcą się nagadać itp. postanowiliśmy pójść do Alex.Pooglądamy filmy itp.Albo po prostu posiedzimy i pogadamy.W sumie to w ciągu filmu więcej rozmawiamy niż oglądamy film.Bo ten nasz 4-dniowy maraton horrorów to na razie były słabe komedie z nazwą"Horror".
*Alex*
Doszliśmy do hotelu.Cali mokrzy ,ponieważ padał deszcz.Najbardziej na tym przecierpiał Leo ponieważ dał mi swoją bluzę.Ja byłam w samej bluzie bez kaptura a on miał z kapturem.Sam z siebie zdjął ją i założył mi.Było to takie słodkie.Ale wyglądać to musiało komicznie.Biegliśmy w deszcze przez miasto....a raczej szliśmy i wygłupialiśmy się w deszczu przez miasto....o tak ta druga wersja bardziej pasuje.Weszliśmy do hotelu.Ludzie będący w poczekalni lub w recepcji patrzyli na nas jak na idiotów.Na pewno mieli powody by się tak patrzeć.Wyglądaliśmy komicznie i jeszcze woda się z nas lała.No może nie lała ale byliśmy bardzo mokrzy.
Wchodząc do pokoju szybko poszliśmy do łazienki.Wyjęłam sobie nowe ciuchy:
Dla Leo wyjęłam zwykłe szare dresy.Koszulki nie chciał.w sumie nawet mu nie dawałam bo on nigdy nie śpi w koszulce.
Położyliśmy się na łóżku i rozmawialiśmy.O wszystkim i o niczym.Bardzo lubię z nim rozmawiać.Zawsze mamy miliony tematów do obgadania.
Zasnęliśmy o 2.Leo objął mnie ramieniem.Spaliśmy tak codziennie.Mimo tak krótkiego czasu czujemy się przy sobie swobodnie.Rozmawiamy o wszystkim.I czuję się przy Leo jak przy osobie , którą znam całe życie.
************Charlie**********
Gabi zadzwoniła że przyjedzie później , ponieważ pierwsze chce odwiedzić przyjaciółkę.Ma też do niej też bliżej.A do mnie będzie o 5.Czekam na nią z niecierpliwością.
*************Alex i Leo**************
Spaliśmy przytuleni do siebie jak zawsze.Nagle otworzyły się drzwi.W drzwiach stanęła Gabi.Z tekstem "NIESPODZIANKA". Szybko odskoczyliśmy od siebie.
-Chyba wam przeszkadzam-zaśmiała się Gabi.
-O matko,co tu robisz miśka?
-Niespodzianka ale chyba w nie porę-powiedziała Gabi.
-My tylko spaliśmy-powiedziałam
-Oczywiście.
Podeszłyśmy do siebie i mocno przytuliłyśmy.
********************************************** ****************************************************
Hejka...To Gabi zrobiła im niespodziankę :D

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz