poniedziałek, 23 maja 2016

"Always Be Yourself" #16 ~Przeprowadzki są najgorsze, nigdy więcej~

Tato obudził mnie o 6.Tym szybciej,tym szybciej dojedziemy.Ehh wstałam.Wykonałam poranne czynności , czyli umycie zębów i ubranie się.Włosy związałam w wysokiego kucyka.Nie robiłam makijażu bo to tylko podróż.To tylko tysiące kilometrów od moich najbliższych osób.Niby mam tam Leo ale Filip,Gabi Mama.Będę tęsknić.Z tego wszystkiego obiad z mamą i Bartusiem został przełożony na za tydzień.Będę musiała przylecieć.Przynajmniej odwiedzę Filipa.Bo Gabi jak zwykle coś wypadło.
Ostatnio ciągle jej coś wypada.

***
Jesteśmy już niedaleko nowego domu.Jej zobaczę się z dziadkami.W czasie drogi pisałam z Leo i Filipem.Oboje za mną tęsknią.Ja za nimi też.Jejciu , dziękuje światu za wymyślenie power bank'u.Bo mój telefon nie wytrzymał by tej doby jazdy.A tak to by się rozładował.Jestem mega zmęczona.Chociaż niedługo zobaczę mój nowy dom.Jej..Jakoś się nie cieszę.

***

-Dojechaliśmy.-stwierdził tato.

-Super-opowiedziała Mia z lekką nutką ironii.

-Zaniesiemy nasze rzeczy i pojedziemy do dziadków.
 jedyna pozytywna część dzisiejszego dnia.

-Okey.-powiedziałam zasypiając.

***
Weszłam do domu.Jakoś nie zrobiło mi widok pomieszczeń takiego dużego Wow..Po prostu przytulny dom.Udałam  się do mojego pokoju.Sama go urządzałam wiec też nie było zaskoczenia.



  
***
Wniosłam swoje rzeczy.Położyłam się na łóżku i na 10 minut przysnęłam bo tato mówił , że jedziemy do babci i dziadka.Byłam wkurzona bo ani nie wzięłam prysznica ani nie ogarnęłam włosów.Wyglądam no troszkę źle ale  co tam.Na jutro muszę się ogarnąć bo Leo przyjeżdża.

***
U babci zjedliśmy obiad.Gadaliśmy i takie tam.Dojechaliśmy tutaj.
Do babci.O 12 więc pojechaliśmy o 16.

***
Weszłam do domu.Udałam się do swojego pokoju.Położyłam się na łóżku i zaczęłam przeglądać portale aż zadzwonił Devries.

-Wyjdź na dwór.

-Po co....nie mów że..-przerwał mi Leondre

-Tak, wychodź bo sam wejdę i posądzisz mnie o włamanie.-byłam sama w domu bo tato z Mi pojechał na jakieś zakupy bo lodówka pusta, więc się zamknęłam.

-Ide..-wyglądałam źle wiec no..
Nie byłam prze szczęśliwa , że przyjechał Leo.

Otwierałam drzwi.Stał tam Leondre.Wskoczyłam na niego i zaczęliśmy się przytulać i całować.Tak brakowało mi tego.Kocham Leo bardzo mocno.Gdy weszliśmy do domu zaczęłam "obrażać się" na Leondre , że mnie nie uprzedził.I zaczęliśmy się  śmiać.Leondre wziął mnie na ręce i zaczął kręcić w kółko.


  -Leondre puść mnie.-wykrzyknęłam.

-Nie.-zaczął kręcić mnie coraz bardziej.

Gdy nagle ktoś otworzył drzwi.Yyy no myślałam , że to tato i będzie wtopa ale na szczęście to nie był on.


-Dzień Dobry , jesteśmy sąsiadami i chcieliśmy się przywitać.Ale chyba przeszkadzamy.-widziałam jak się pod nosem śmieli.Leondre położył mnie na kanapie a ja szybko wstałam.

-Yyy nie.Zaraz tato powinien wrócić.Zapraszam do salonu.Sąsiedzi siedli na kanapie i zaczęli opowiadać jak to złą młodzież tutaj mają.Chciało mi się śmiać ale grzecznie potakiwałam.Bo kochany Leo zwiał na górę.Bo tato może wrócić no a ja mu nie powiedziałam o Leo.

I wszedł tato do salonu.

-O dzień dobry.- Powiedziałam im wszystko o sąsiadach itp.Pociągnęłam szybko Mi'e na górę by jej powiedzieć o Leo , żeby pomogła wybrnąć mi z tej sytuacji.Poznałam ich sobie.Sąsiedzi wyszli a tato wszedł na góre.Mia zatrzymała go mówiąc "Musisz kogoś poznać".

-A tak właśnie , sąsiedzi wspominali mi , że mam śmiesznego syna.Tylko , że chyba zapomniałam o jego istnieniu.ALEX.-zawołał.

-No cześć tato ,patrz kto mnie odwiedził Leondre.Poznałam go na trasie i postanowił mnie oprowadzić po mieście.

-Witaj Leo.Cieszę się że jesteś taki miły i oprowadzisz Alex po mieście.Bo ona jest czasami nie ogarnięta.
Dzieki tato.

-Sama przyjemność.

-Tato to może Leo zostanie na noc  bo ostatni autobus miał godzinę temu...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz