Siedziałam na łóżku.Dostawałam zawału.Te chwile były dla mnie największą męczarnią.Nie mogę być a raczej spotykać się z Leo.Osobą , na której mi najbardziej zależy.Osobą,którą kocham najbardziej.Jest to największa kara jaką ktoś mógł by mi dać i dał.Mój kochany tato.Jeśli go moja mama zostawiła to nie znaczy,że ma się na mnie wyżywać.Muszę powiedzieć o tym Leo.Chociaż nie chcę tego robić.Bo jak mam mu to powiedzieć prosto w twarz.A raczej w ekran.To będzie moja najtrudniejsza przemowa w życiu.
Zbliża się dziewiętnasta.Włączyłam komputer a raczej laptop.Aż tato mnie zawołał na dół.
Śmiał się.Widziałam to po jego minie.Taaa śmieje się gdy moje życie traci sens.Super.
-No chodź.-powiedział nadal śmiejąc się.
-Nie widzisz...IDE.-powiedziałam udając obrażoną, w sumie to jestem obrażona więc...
-Ale dałaś się nabrać.Przepraszam , że tak się wcześniej zareagowałem ale moja mała córcia ma chłopaka.
-Nic nie odpowiedziałam-
-No więc żartowałem, że nie możesz się spotykać z Devries'em.
-Coooo?
-Możesz się z nim spotykać ale pamiętaj , że nie chcę zostać dziadkiem.
-Zwariowałeś.A teraz idę do siebie bo mam nadal focha.-Powiedziałam śmiejąc się.
Jest po 19.I miałam zadzwonić do Leo.Miałam mu wszystko powiedzieć a teraz chce mi się śmiać.
I tak mu powiem wszystko ale nie teraz.Nie mam ochoty bo cały czas się śmieje i pomyśli , że się czegoś napiłam czy coś.(XD) Zadzwonię do niego w nocy jak mi przejdzie.Tato przyniósł mi coś do jedzenia więc zjadłam.Stwierdziłam , że nie chce mi się siedzieć w domu a było koło 20.Jak tato zaśnie to wyjde do Leo.Tato strasznie szybko zasypia i snem twardym.Nie ma szans , ze zorientuje się , że wyszłam.Ile to już razy tak robiłam i nadal o tym nikt nie wie.
Już tato zasnął a ja się ubrałam w to.Bardzo lubię ten komplet.
Już tato zasnął a ja się ubrałam w to.Bardzo lubię ten komplet.
Teraz liczy się jedno.Włączyć GPS i jechać.
A tak naprawdę poszłam na busa.I ledwo trafiłam na dworzec.Mieszkam tu 2 dni i byłam nigdzie.
Jakoś trafiłam.SUKCES.Zadzwoniłam do Leondre bo tak dziwnie i niezręcznie by było.
-Co robisz?-usiadłam na huśtawce przed jego domem.
-Nudy jak nie wiem.A coś się stało.O właśnie jak z tatem.Przeczuwam , że teraz zakaże Ci się ze mną spotykać czy coś.Ehhhh przepraszam kochanie.
-Wy się zmówiliście czy co....tak mi powiedział a po kilku godzinach odwołał.Ehhh mam małą pośbę.
-Jaką?
-Nie wychodź na balkon.
-Hmm teraz zmuszasz mnie do wyjścia na balkon.A tak mi sie nie chce.-rozłączył się.
Wyszedł na balkon.
-No myślałam , że śpisz-zaczęłam się śmiać.
-Zamierzałem.
-I tak ci nie wierze ale ok.
-To chodź do mnie bo chyba nie będę tu stała wieczność.
-No w sumie to mogę zejść.
Leondre Antonio Devries nie zszedł na dół jak normalny człowiek tylko jak Leo.Zeskoczył z balkonu.Miał pięćdziesiąt procent za przeżycie ale co tam.Siedzieliśmy sobie na ławce.Ja pod bluzą Leo oparłam swoją głowę na jego ramieniu na co on zapytał się mnie czy jest wygodną poduszką.Ja odpowiedziałam ,że jest najwygodniejszą moją poduszką i nigdy nie znajdę lepszej.Nastała dziwna chwila niezręcznej ciszy.Było to dziwne bo my z Leo mieliśmy zawsze mnóstwo teamtów do rozmowy.Leo szybko tą niezręczną ciszę przerwał pytaniem "A tak w ogóle to tato wie , że właśnie przytulasz się z wspaniałym Leondre'm Devris".Odpowiedziałam , że nie wie i , że się nie dowie bo wrócę przed szóstą.Leo powiedział ,ze mamy mały problem bo ja nie mogę pójść do jego domu bo jest jakaś ciotka czy coś.Było to według mnie dziwne no bo Leo ma duży dom i na pewno ma dużo pokoi czy coś ale i tak mu uwierzyłam.Siedzieliśmy przytuleni do siebie przez kolejne 2 godziny.Nagle zrobiła się 2 rano i przydałoby się wrócić do domu.Ja mówiłam , ze może jakiś bus przyjedzie czy coś , lecz Leo zaprzeczył i nie chciał mnie puścić samą o drugiej rano na bus gdzie nie wiadomo kto będzie.Nie miałam lepszego pomysłu więc się zgodziłam.Leo wziął samochód , który kiedyś był jego mamy , ale już ma nowy i leży bez użytku.Na początku mówiłam , że nie bo Leo nie umie prowadzić samochodu.Nie ma prawa jazdy.I po tym jak się zgubiliśmy w Polsce w Wrocławiu to boje się z nim jechać w dalszą podróż.A to przecież dwie godziny drogi.Ale mu uległam.Leo wybrał trasę taką gdzie nigdy nie stoi policja.Ta podróż była głupia i jeszcze raz głupia.Ale jakimś cudem dojechaliśmy żywi.
Gdy weszłam do domu.Wszyscy spali.Hehe.Nie zauważyli gdzie byłam od 20 do 4 rano.Poszłam przebrać w piżamę.Miałam na sobie bluzę Leo.Była ona idealna jak on.Chociaż za duża o kilka rozmiarów.O 6 rano zbudził mnie tato.MASZ SAMOLOT O 10.Zapomniałam , ze dzisiaj wylatuje na spotkanie z Bartusiem i jego córeczką.Ehehe.Gdy się zorientowałam , że to dziś dostałam SMS.
Od Leondrethelion xx
Bezpiecznego lotu kochanie ,no bardziej bezpiecznego niż dzisiejsza podróż.
Do LeondretheLion xx
Dziękuje.Kocham.Nie było tak źle.
Od Leondrethelion xx
Oczywiście.
Mój dzisiejszy dzień wyglądał tak :
A tak naprawdę poszłam na busa.I ledwo trafiłam na dworzec.Mieszkam tu 2 dni i byłam nigdzie.
Jakoś trafiłam.SUKCES.Zadzwoniłam do Leondre bo tak dziwnie i niezręcznie by było.
-Co robisz?-usiadłam na huśtawce przed jego domem.
-Nudy jak nie wiem.A coś się stało.O właśnie jak z tatem.Przeczuwam , że teraz zakaże Ci się ze mną spotykać czy coś.Ehhhh przepraszam kochanie.
-Wy się zmówiliście czy co....tak mi powiedział a po kilku godzinach odwołał.Ehhh mam małą pośbę.
-Jaką?
-Nie wychodź na balkon.
-Hmm teraz zmuszasz mnie do wyjścia na balkon.A tak mi sie nie chce.-rozłączył się.
Wyszedł na balkon.
-No myślałam , że śpisz-zaczęłam się śmiać.
-Zamierzałem.
-I tak ci nie wierze ale ok.
-To chodź do mnie bo chyba nie będę tu stała wieczność.
-No w sumie to mogę zejść.
Leondre Antonio Devries nie zszedł na dół jak normalny człowiek tylko jak Leo.Zeskoczył z balkonu.Miał pięćdziesiąt procent za przeżycie ale co tam.Siedzieliśmy sobie na ławce.Ja pod bluzą Leo oparłam swoją głowę na jego ramieniu na co on zapytał się mnie czy jest wygodną poduszką.Ja odpowiedziałam ,że jest najwygodniejszą moją poduszką i nigdy nie znajdę lepszej.Nastała dziwna chwila niezręcznej ciszy.Było to dziwne bo my z Leo mieliśmy zawsze mnóstwo teamtów do rozmowy.Leo szybko tą niezręczną ciszę przerwał pytaniem "A tak w ogóle to tato wie , że właśnie przytulasz się z wspaniałym Leondre'm Devris".Odpowiedziałam , że nie wie i , że się nie dowie bo wrócę przed szóstą.Leo powiedział ,ze mamy mały problem bo ja nie mogę pójść do jego domu bo jest jakaś ciotka czy coś.Było to według mnie dziwne no bo Leo ma duży dom i na pewno ma dużo pokoi czy coś ale i tak mu uwierzyłam.Siedzieliśmy przytuleni do siebie przez kolejne 2 godziny.Nagle zrobiła się 2 rano i przydałoby się wrócić do domu.Ja mówiłam , ze może jakiś bus przyjedzie czy coś , lecz Leo zaprzeczył i nie chciał mnie puścić samą o drugiej rano na bus gdzie nie wiadomo kto będzie.Nie miałam lepszego pomysłu więc się zgodziłam.Leo wziął samochód , który kiedyś był jego mamy , ale już ma nowy i leży bez użytku.Na początku mówiłam , że nie bo Leo nie umie prowadzić samochodu.Nie ma prawa jazdy.I po tym jak się zgubiliśmy w Polsce w Wrocławiu to boje się z nim jechać w dalszą podróż.A to przecież dwie godziny drogi.Ale mu uległam.Leo wybrał trasę taką gdzie nigdy nie stoi policja.Ta podróż była głupia i jeszcze raz głupia.Ale jakimś cudem dojechaliśmy żywi.
Gdy weszłam do domu.Wszyscy spali.Hehe.Nie zauważyli gdzie byłam od 20 do 4 rano.Poszłam przebrać w piżamę.Miałam na sobie bluzę Leo.Była ona idealna jak on.Chociaż za duża o kilka rozmiarów.O 6 rano zbudził mnie tato.MASZ SAMOLOT O 10.Zapomniałam , ze dzisiaj wylatuje na spotkanie z Bartusiem i jego córeczką.Ehehe.Gdy się zorientowałam , że to dziś dostałam SMS.
Od Leondrethelion xx
Bezpiecznego lotu kochanie ,no bardziej bezpiecznego niż dzisiejsza podróż.
Do LeondretheLion xx
Dziękuje.Kocham.Nie było tak źle.
Od Leondrethelion xx
Oczywiście.
Mój dzisiejszy dzień wyglądał tak :
- Podróż samolotem do Polski.
- Przywitanie się z mamą , która o dziwo dziś była sama w domu bez Bartka.Uff jak dobrze bo go nie lubie,
- Obiad
- Spać
- Spać
- Spać
- Spać
- Spać


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz